Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Serdeczne dzięki za nieskrócenie łańcucha

5 marca 2024
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Politycy koalicji rządowej dużo (i negatywnie) mówią o inwigilacji obywateli, Pegasusie i konieczności zapewnienia kontroli nad służbami, ale zamierzają utrzymać niczym nieskrępowany dostęp tych służb do naszych billingów czy danych lokalizacyjnych ze smartfonów. I to pomimo pełnej świadomości tego, że jest to niezgodne z prawem unijnym i prędzej czy później spowoduje poważne problemy.

Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło w minionym tygodniu nowy projekt ustawy – Prawo komunikacji elektronicznej. W wersji przygotowanej przez poprzedni rząd wzbudził on tak duże emocje, że ostatecznie wycofano go z Sejmu. Powodem było m.in. rozszerzenie dostępu służb do danych o obywatelach. Zgodnie z tamtą wersją na żądanie policji, CBA, KAS i wielu innych służb dostawcy poczty elektronicznej czy komunikatorów musieliby informować, kto do kogo napisał e-mail czy wiadomość (choć bez treści tych komunikatów).

Ponieważ obecna koalicja rządowa nie pozostawiła na tym pomyśle suchej nitki, trudno się dziwić, że nie ma go w nowej wersji projektu. Zostawiono natomiast, a nawet rozszerzono, już obowiązujący dostęp służb do danych telekomunikacyjnych. Operatorzy komórkowi wciąż mają mieć obowiązek gromadzenia przez rok informacji, do kogo wysyłaliśmy SMS-y czy dzwoniliśmy i gdzie w tym czasie się znajdowaliśmy. Dodatkowo będą musieli przechowywać dane identyfikujące, by np. na żądanie policji ujawnić, kto jest właścicielem komórki, z której wysłano dany e-mail.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.