Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Śmierć arcykapitalisty

David Koch podczas wystąpienia w Nowym Jorku, 2017 r.
David Koch podczas wystąpienia w Nowym Jorku, 2017 r.
29 sierpnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Dla skrajnej prawicy personifikacją zła jest George Soros, który rzekomo sprowadził na Europę falę uchodźców i terroryzm. Dla lewicy jest nią zmarły właśnie David Koch, który wraz z bratem ma odpowiadać za porażki polityki klimatycznej, pożary w Amazonii, a w perspektywie kilku pokoleń – za koniec świata

Zmarł na raka prostaty i dlatego będę chyba musiał zmienić swoją niepochlebną dotąd opinię na temat raka prostaty. (...) Cieszę się, że nie żyje”. Skąd ten cytat? Z anonimowego komentarza wystawionego przez hejtera pod nekrologiem? Nie. To opinia Billa Mahera, amerykańskiego komika i komentatora politycznego, wygłoszona na antenie HBO. Maher w ciągu 30-letniej kariery telewizyjnej zjednał sobie setki tysięcy zwolenników na lewicy. Demokraci kochają go m.in. za to, że mówi na głos to, przed wypowiedzeniem czego ich samych powstrzymują resztki przyzwoitości. Maher nie znosi tabu i obca jest mu kurtuazja. A zatem radość z czyjejś śmierci? Czemu nie? Zwłaszcza że tym razem chodzi o śmierć osoby, którą amerykańska lewica uznała za wcielonego diabła – Davida Kocha, współwłaściciela imperium Koch Industries i jednego z najbogatszych ludzi świata. Zmarł 23 sierpnia w wieku 79 lat.

Biznesowa dynastia

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.