Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

(Nie)zbyt sprawiedliwa demokracja

2 czerwca 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przyjęło się, że głosowanie większościowe najlepiej odzwierciedla wolę społeczeństwa, więc właśnie ono jest demokratyczne. Ale to nieprawda. Jest system, który daje rezultaty bliższe preferencjom społeczeństwa.

Ustalmy najpierw, co uważamy za demokratyczny wybór – co jest istotą sprawiedliwej i efektywnej decyzji zbiorowej. Esencja demokracji, za klasykami Alexandrem Hamiltonem, Jeremym Benthamem – to taki rezultat grupowej decyzji, który zapewnia najwyższy poziom ogólnego szczęścia w jak najwyższym stopniu jak największej liczbie ludzi. Zapewnia balans między poziomem zaspokojenia preferencji (kwestia efektywności) i poziomem reprezentacji w zbiorowej decyzji (sprawiedliwość). Uwaga! Nie oznacza to tzw. dyktatu większości, czyli opcji preferowanej przez większość, ale skrajnie niekorzystnej dla pewnej grupy. Dlatego wyniki wyborów w Europie i USA z ostatnich kilku lat wprowadzały wyborców w konsternację i budziły często skrajne emocje. Jak formacje skrajne czy populistyczne mogły uzyskać aż tak duże poparcie, skoro ich wybór oznacza często dyktat większości, czyli wynik społecznie niepożądany?

Od przyjęcia niemal dwa wieki temu fundamentalnych zasad Hamiltona i Benthama większość z nas spędza niewiele czasu, zastanawiając się nad systemem wyborczym. I słusznie, to zajęcie raczej dla analityków, politologów czy... ekonomistów. Kenneth Arrow z Uniwersytetu Stanforda (laureat nagrody Nobla z ekonomii w 1972 r.) oraz Roger Myerson z Uniwersytetu Chicago (laureat z 2007 r.) zebrali warunki, które spełniać musi system wyborczy, żeby dawał demokratyczny rezultat. System głosowania większościowego wypada tutaj słabo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.