Na Prudentialu biało-czerwona powiewała od początku
Od pierwszych minut walki aż do jej tragicznego końca pozostawał w rękach Powstańców Warszawskich. Jako najwyższy punkt w mieście, był prawdziwą solą w oku Niemców. Jego majestatyczna sylwetka ponad spowitym dymem miastem stała się ikoną całego zrywu
Ze względu na wysokość – 66 metrów, mieszczący się przy ówczesnym placu Napoleona 9, gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego Prudential, nazywano drapaczem chmur. Nic dziwnego ponieważ był najwyższym budynkiem w Polsce i jednym z najwyższych w Europie. Stanowił ważny punkt strategiczny w mieście. Gdy 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie żołnierze Armii Krajowej oczekiwali wybicia godziny 17, w bezpośredniej okolicy budynku stanowiska zajmował Batalion „Kiliński”. Coraz częstsze, dobiegające z ulic strzały oraz niespodziewane pojawienie się w okolicy ciężarówki z niemieckimi żandarmami skłoniły dowódcę batalionu, rtm. Henryka Roycewicza, „Leliwę” do rozpoczęcia walki jeszcze przed godziną „W”.
Na ulicy Świętokrzyskiej zaroiło się od młodych mężczyzn z biało-czerwonymi opaskami. Pomiędzy tupotem nóg, hukiem strzałów i jękiem rannych rozległa się komenda rtm. „Leliwy”: „Chłopcy, do drapacza!”. Atak z zaskoczenia pozwolił na opanowanie kolejnych kondygnacji wieżowca oraz ostrzeliwanie z nich okolicy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.