Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy deklarowana wspólnota liczy się tylko do pierwszego bilansu zysków [OPINIA]

Wspólnota nie powstanie tam, gdzie pierwszym pytaniem jest „Co mi to da?”. Człowiek łatwiej znosi uczciwie nazwaną wymianę niż relację przedstawioną jako wspólnota, której warunki zostają cofnięte przy pierwszym konflikcie interesów.

W dobie kryzysu samotności, alienacji, atomizacji i generalnego braku odczuwania stanu nazywanego szczęściem, słowo wspólnota pojawia się coraz częściej, jednak nie do końca zgodnie ze swoim właściwym znaczeniem. Często ma się po prostu opłacać. Więzi mają być uzasadnione przez zwrot z inwestycji. Wspólnota jest opisywana językiem zarządzania portfelem kontaktów zamiast językiem spotkania. A przecież wspólnota zaczyna się tam, gdzie drugi przestaje być dla nas jedynie źródłem korzyści, a jego obecność otwiera zobowiązanie i współodpowiedzialność za coś, co znajduje się pomiędzy nami.

Pozostało 97% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.