Dziennik Gazeta Prawana logo

Tragedia wspólnego łowiska [WYWIAD]

20 maja 2020 r., protest aktywistów Extinction Rebellion na terenie elektrowni węglowej Datteln 4 w Niemczach
<p>20 maja 2020 r., protest aktywistów Extinction Rebellion na terenie elektrowni węglowej Datteln 4 w Niemczach</p>EPA/PAP
10 listopada 2021

Szybkie zmiany gospodarcze, społeczne i kulturowe, które oferuje kapitalizm, uruchamiają w ludziach reakcyjne instynkty i tęsknotę za przewidywalnością. Ekofundamentalizm, z którym się dzisiaj mierzymy, to próba powrotu do tego, co stare. Z Hannesem Gissurarsonem rozmawia Sebastian Stodolak.

Hannes Gissurarson
Hannes Gissurarson, politolog z Uniwersytetu Islandii, który inspirował wolnorynkowe reformy przeprowadzone przez rząd Davio Oddssona na Islandii. Zwolennik klasycznego liberalizmu

Gdy rozmawiamy, trwa szczyt klimatyczny w Glasgow. Nawet królowa brytyjska nawołuje do tego, by liderzy wreszcie zobowiązali się do czegoś konkretnego, bo zmiany klimatu to coraz większe zagrożenie. Ucieszy się pan, gdy się im uda?

Nie do końca. Po pierwsze, nie mamy pewności, że klimat, który mieliśmy dotąd, był dla nas optymalny, a zatem że jego zmiana jest z definicji czymś złym. Może być tak, że wzrost temperatury o 1 st. C okaże się korzystny dla takich państw, jak Polska czy Islandia. Następnie, nie wkroczyliśmy chyba w magiczną erę, w której tylko człowiek - natura już nie - wpływa na średnie temperatury na Ziemi. 1000 lat temu, gdy wikingowie przybyli do Ameryki i próbowali się tam osiedlić, temperatura była wyższa niż potem w czasie małej epoki lodowcowej. Mimo że nie było przemysłu.

Naukowcy podkreślają jednak, że obecny wzrost temperatur właściwie jest w całości wywołany przez działalność ludzi.

Nie chcę tego podważać. To wysoce prawdopodobne, że człowiek ma tak głęboki wpływ na przyrodę.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.