Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kalkulator na pluton, czyli czym (nie) jest sztuczna inteligencja

Kalkulator na pluton, czyli czym (nie) jest sztuczna inteligencja
Sztuczna inteligencja nie ma ciała i choćby dlatego nie może naprawdę myśleć.Materiały prasowe / fot Andriy Onufriyenko/Moment RF/Getty Images
5 października 2025

Możemy wykorzystać sztuczną inteligencję twórczo, zamiast zastępować nią własne myślenie. Do niego potrzebujemy przede wszystkim spotkań i rozmów, a nie wyznaczania zadań i jedynie słusznych odpowiedzi.

„Sztuczna inteligencja jest jak kalkulator” – takie stwierdzenie przewija się przez media od pewnego czasu. W „Gazecie Wyborczej” pojawiło się nawet jako tytuł wywiadu z profesorem informatyki Wojciechem Cellarym, choć z treści wynika, że to jednak dużo więcej. Przesłanie używających tego określenia jest zazwyczaj takie, że nie ma się czym ekscytować ani czego obawiać. Ot, kolejne narzędzie, w sumie słabej jakości („zobaczcie, ile robi błędów, nie umie rozróżnić długości dwóch linii”). Kalkulatorów też obawiano się w przeszłości (w domyśle – obawiali się ich ludzie mniej oświeceni, sentymentalni nostalgicy i pełni przesądów konserwatyści), a przecież wszyscy wiemy, że to nic takiego.

Sztuczna inteligencja nie jest jak kalkulator. Ani ta skala, ani to zastosowanie. Nie jest też jak pismo – to kolejna powtarzająca się analogia, którą jednak warto wziąć pod uwagę.

Sokrates miał sporo racji upierając się, że sztuka mówienia jest ważna i że nie należy o niej zapominać. Dziś przypomina o tym wiele badaczek i badaczy. Tyson Yunkaporta pisze o tym, jak istotną rolę odgrywają w rdzennych, australijskich społecznościach yarning – spotkania, podczas których ludzie snują swoje wplecione w mitologię wspólnoty opowieści (na żywo – w odróżnieniu od spotkań online – i ta różnica jest kluczowa). Nie da się jednak ukryć, że o naukach Sokratesa wiemy z pism Platona. Wiemy też, że miejscami nie zostały przedstawione w sposób całkowicie zgodny z intencją oryginału. Wiemy, że pismo zrodziło dokumenty biurokratyczne i durne hasła reklamowe, ale też „Kwiaty zła” Baudelaire’a i wiersze Cwietajewej.

Pozostało 94% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.