Relacje chińsko-amerykańskie w erze Trumpa. Nowy rozdział czy powrót do starych napięć?
Otwarty konflikt – nawet „tylko” handlowy – nie jest w interesie USA ani Chin, przynajmniej na razie. Oba supermocarstwa prężą więc muskuły, a po cichu sondują możliwości porozumienia się.
Jeszcze do niedawna zaostrzenie rywalizacji amerykańsko-chińskiej wydawało się jednym z niewielu pewnych skutków powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu. Tuż przed inauguracją pojawiły się jednak sygnały wskazujące na to, że wcale tak być nie musi. Najpierw były weekendowe rozmowy liderów, ponoć utrzymane w atmosferze wzajemnego zrozumienia, a nawet serdecznej. W piątek telefonicznie pogawędzili Trump i Xi Jinping, a wkrótce potem (już osobiście) wiceprezydent elekt J.D. Vance ze swoim chińskim odpowiednikiem, czyli wiceprzewodniczącym ChRL Han Zhengiem. Już jego przybycie na ceremonię zaprzysiężenia prezydenta USA stanowiło dyplomatyczny wyraz oczekiwań Pekinu – na dwóch poprzednich inauguracjach władze Chin Ludowych były reprezentowane na znacznie niższym, bo zaledwie ambasadorskim, szczeblu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.