Pożegnanie z Ameryką
Coraz więcej państw Starego Kontynentu chce ograniczenia zależności od USA, ale nie ma zgody, jak to osiągnąć. Zmiany podejścia do Stanów Zjednoczonych oczekują też sami Europejczycy. Większość z nich nie postrzega już Amerykanów jako wiarygodnych sojuszników.
Do niedawna pojęcie deriskingu w unijnym słowniku odnosiło się wyłącznie do Chin. Pod wpływem pandemii, sporów handlowych i reakcji Pekinu na wojnę w Ukrainie Zachód uznał, że musi się od nich uniezależnić. Dziś w europejskich stolicach coraz częściej pojawiają się głosy, że podobną strategię należałoby zastosować wobec naszego najważniejszego sojusznika: Stanów Zjednoczonych. – Europa musi stać się potęgą geopolityczną. Musimy przyspieszyć i zrealizować wszystkie elementy niezbędne do osiągnięcia takiej pozycji: obronność, technologie oraz derisking w relacjach z największymi mocarstwami – powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron na ubiegłotygodniowej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Rozwód z USA na horyzoncie
Podejście Francuzów, którzy od lat promują koncepcję strategicznej autonomii, nie dziwi. Jednak w zakulisowych rozmowach o ograniczaniu zależności od Stanów Zjednoczonych uczestniczy coraz większy krąg państw. Już podczas ubiegłorocznej edycji szczytu w Monachium stało się jasne, że relacje transatlantyckie wchodzą w nową, napiętą fazę. – Przyjechał J.D. Vance i zrobił nam awanturę za to, że się źle prowadzimy – wspomina w rozmowie z DGP Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji obrony narodowej i szefowa polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.