Dziennik Gazeta Prawana logo

Donald Trump na wojnie z historią

The Smithsonian Institution Holds Press Preview For New National Museum Of African American History And Culture
Wystawa w Muzeum Historii i kultury AfroamerykanówChip Somodevilla
19 lutego, 21:00

Administracja wzięła się na potęgę do cenzurowania instytucji kultury. Na polecenie Donalda Trumpa i jego ekipy urzędnicy usuwają z wystaw treści na temat niewolnictwa i przywracają posągi generałów armii konfederackiej.

Historyczne centrum Filadelfii, w którym przed 250 laty ojcowie założyciele przyjęli Deklarację niepodległości, stało się niedawno areną sporu o to, do kogo należy amerykańska przeszłość. Pod koniec stycznia pracownicy National Park Service, federalnej agencji nadzorującej parki narodowe i państwowe muzea, zdemontowali plenerową wystawę poświęconą roli niewolnictwa w początkach Stanów Zjednoczonych. Gdy administracja Donalda Trumpa tłumaczyła się, że przekaz ekspozycji był kłamliwy i sprzeczny z narodowymi wartościami, oburzeni mieszkańcy oskarżyli ją o próbę narzucenia im wybielonej wersji dziejów. Michael Coard, adwokat i aktywista stojący na czele Avenging The Ancestors Coalition, organizacji walczącej o upamiętnienie krzywd afroamerykańskich przodków, nazwał akcję „skandaliczną i jawnie rasistowską”. Władze Filadelfii natychmiast skierowały do sądu federalnego pozew, w którym przekonywały, że ingerowanie w ekspozycję bez zgody miasta było nielegalne. W poniedziałek sędzia Cynthia Rufe przyznała im rację i poleciła National Park Service ponownie zainstalować 34 tablice. W swojej decyzji skrytykowała rząd za próbę zastąpienia „obiektywnych faktów wypaczoną narracją”, podkreślając, że takie manipulowanie zbiorową pamięcią przywodzi jej na myśl „Rok 1984” George’a Orwella. „Usunięte elementy wystawy nie były zwykłą dekoracją, którą można dowolnie zdjąć i przywrócić; były formą upamiętnienia pochodzących z Afryki mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy żyli, pracowali i umierali w Stanach Zjednoczonych jako osoby zniewolone” – napisała w orzeczeniu sędzia. I dodała: administracja „nie może arbitralnie rozstrzygać o tym, co jest prawdą, w oparciu na własnym widzimisię lub kaprysy swojego zwierzchnika”. Biały Dom zapowiedział już odwołanie.

Aksamitny pochód USA

Ekspozycja, która zbulwersowała Trumpa tak bardzo, że nasłał na nią ekipę z łomami, znajdowała się na terenie dawnej Rezydencji Prezydenta (President’s House), siedziby pierwszego przywódcy kraju George’a Waszyngtona. Dziś można zobaczyć już tylko zarys jej fundamentów – po przeniesieniu stolicy do Waszyngtonu w 1800 r. budynek przeszedł w prywatne ręce, w których powoli popadał w ruinę, aż w końcu został wyburzony. W 2010 r., po wielu latach starań czarnych aktywistów, otworzono tam wystawę, która uwypuklała leżącą u podstaw amerykańskiego projektu sprzeczność między głoszonymi ideałami wolności i równości a czerpaniem korzyści z systemu niewolniczego. Zwiedzający mogli się z niej dowiedzieć m.in., że gdy ojcowie założyciele walczyli o utrwalenie zdobyczy wojny o niepodległość, prawie 700 tys. uprowadzonych z Afryki ludzi żyło w całkowitej zależności od woli swoich właścicieli. Byli bici, torturowani, gwałceni, głodzeni. Ekspozycja poświęciła szczególną uwagę dziewięciorgu niewolników służących w filadelfijskiej rezydencji George’a Waszyngtona (na jego plantacji w Wirginii pracowało kolejnych 300). Najbardziej znaną z nich była Oney Judge, która po kilkunastu latach troszczenia się o potrzeby pierwszej damy Marthy zbiegła na północ, gdzie spędziła resztę życia jako wolna kobieta. Decyzję o ucieczce podjęła wiosną 1796 r., gdy usłyszała od swojej pani, że ma zostać podarowana jej wnuczce Elizabeth jako prezent ślubny. Pewnego popołudnia, gdy domownicy zasiedli do obiadu, Oney wymknęła się z rezydencji i z pomocą zaprzyjaźnionych abolicjonistów została przemycona na statek płynący do Portsmouth w stanie New Hampshire. Prezydencka para nie zapomniała łatwo o swojej własności. Waszyngton zamieścił ogłoszenia w filadelfijskich gazetach, obiecując nagrodę pieniężną za schwytanie uciekinierki, a po ustaleniu jej miejsca pobytu zażądał od lokalnych władz, by wyekspediowały ją z powrotem. Miejscowi odmówili z obawy, że na wieść o uprowadzeniu kobiety rzecznicy abolicji mogliby wzniecić zamieszki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.