Dziennik Gazeta Prawana logo

Woś obserwuje: wiara w pieniądz jest starsza, niż się wydaje

złoty pln złotówki dolar dolary monety banknoty pieniądze kurs walut kursy walut rynek walutowy waluty dewizy
Pieniądz fiducjarny (oparty na wierze), którym operujemy dziś, nie jest wynalazkiem współczesności.
12 lutego, 21:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czy wiecie, co to rabosz? Nie, nie chodzi o orientalną potrawę. Rabosz był przez kilka tysięcy lat pieniądzem. Nie walutą, ale pieniądzem, sposobem transferowania realnej wartości pomiędzy uczestnikami życia ekonomicznego. W tym sensie był alternatywą wobec monet i banknotów. I nie było to wcale tak dawno temu. W Anglii rabosze krążyły w obiegu jeszcze w początkach XIX w.

Fizycznie ów rabosz (po angielsku: tally) był kawałkiem drewna. Na takiej listewce zapisywano po obu stronach charakter zobowiązania dłużnego. Zobowiązanie można było też denominować w walucie, bo monety funkcjonowały równolegle z raboszami przez wiele stuleci. Następnie zapisy zabezpieczano wyraźnymi nacięciami na drewnie. W końcu rabosz cięto na dwie nierówne połowy wszerz listewki – w ten sposób, że słoje drewna odbijały się na jednym i drugim kawałku. Dłuższą część zachowywał wierzyciel – ten kawałek w średniowiecznej Anglii nazywał się stock, zaś dłużnik otrzymywał pokwitowanie zwane foil. Stock był ważniejszy, bo był dowodem roszczenia.

Dług wobec monarchy

W średniowiecznej Anglii obrót raboszem działał w sposób następujący. Król ustanawiał podatek, np. dla kupców wwożących towar (dziś nazwalibyśmy ich importerami) albo dla posiadaczy ziemskich. W ten sposób powstawał dług wobec monarchy, którego fizycznym ekwiwalentem był tally. Dwór często płacił swoimi aktywami (stocks) za różne towary i usługi, a taka wierzytelność krążyła potem dalej. I odwrotnie – dłużnik w zamian za dostarczony towar lub usługę mógł pozbyć się długu (foil), przekazując go dalej nowemu dłużnikowi. System ten nie mógłby działać, gdyby uczestnicy życia gospodarczego nie chcieli akceptować w rozliczeniach kawałków drewna. Ale akceptowali. Zazwyczaj dobrowolnie. Tak samo jak my akceptujemy dziś pieniądze, którymi płacimy i którymi płaci się nam.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.