Czy w Portugalii naprawdę nastąpiło walne zwycięstwo nad skrajną prawicą?
Wygrana Antónia José Segury w wyborach prezydenckich to zasługa doraźnej unii politycznej. Przyszłość Portugalii zależy od tego, czy pojawi się odpowiedź na realne problemy społeczeństwa bez uciekania się do nacjonalizmu, wykluczenia i pomysłów demontażu państwa.
Do drugiej tury wyborów prezydenckich w Portugalii – która odbyła się w zeszłą niedzielę z opóźnieniem z powodu orkanów i wywołanych przez nie powodzi – stanęli kandydat socjalistów António José Seguro oraz André Ventura, lider populistyczno-prawicowej partii Chega (Dosyć!). Ostatecznie szóstym prezydentem Portugalii został Seguro, i to z rekordowym poparciem na poziomie ponad 68 proc. głosów (przy 50,1-proc. frekwencji), co bywa przedstawiane jako wielkie zwycięstwo bloku demokratycznego i odpowiedzialności za państwo.
Niespodziewana porażka skrajnej prawicy
Jeszcze niedawno nikt się tego nie spodziewał. Dwa lata temu, po wyborach parlamentarnych 11 marca 2024 r., w Portugalii zakończyła się ośmioletnia dominacja lewicy. Zwycięstwo odniosła centroprawicowa Partia Socjaldemokratyczna (PSD) pod przywództwem Luísa Montenegry, zdobywając 29,5 proc. głosów i 79 mandatów. Drugie miejsce – z wynikiem 28,7 proc. i 77 mandatami – zajęła rządząca dotąd Partia Socjalistyczna. Trzecia była Chega, która uzyskała rekordowe 18,1 proc., co dało jej 48 mandatów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.