Afganistan. Pęknięcie wśród talibów
Niespełna pięć lat po chaotycznej rejteradzie zachodnich sił spod Hindukuszu, talibowie pełną parą ciągną Afganistan do średniowiecza. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że niektórzy z nich na tyle zasmakowali w światowym życiu, że chcieliby zatrzymać się gdzieś wpół drogi.
„Będą podnosić sprawy, wywołując spory w rządzie. Będą nastawiać ludzi przeciw sobie: jeden będzie krytykować drugiego. System osłabnie, a podziały będą narastać. W rezultacie tych podziałów emirat zostanie zniszczony. Ale gdy zachowa się jedność, a dystans między rządem a uczonymi zostanie wyeliminowany, gdy ci, którzy chcą wywołać podziały, zostaną powstrzymani, a rozziew między rządem a ludźmi zostanie zamknięty, gdy wyeliminuje się tych, którzy starają się te rozziewy tworzyć – jedność zostanie zachowana” – grzmiał talibski lider Hibatullah Achundzada na pochodzącym ze stycznia zeszłego roku nagraniu, które opublikowało BBC.
Połajanki przywódcy afgańskich bojowników, którzy od kilku lat kontrolują olbrzymią większość kraju, mogłyby uchodzić za tradycyjny lament autokraty żyjącego w realnej lub urojonej oblężonej twierdzy. Ale zdaniem brytyjskiej stacji – i wielu ekspertów – oznaczają one znacznie więcej: wewnątrz ortodoksyjnego reżimu zarysowują się podziały.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.