Wróbel: bogowie ekraniku, czyli nieustanne łajanie
W kraju, który ma w swoim DNA historię wychodźstwa ekonomicznego sięgającą wieku XIX, nie mówiąc już o wychodźstwie politycznym, dobrze jest pokazywać ludzką twarz tych, którzy uciekają do Polski. Jednak zdziwił mnie tekst wypowiadany przez imigranta.
Warszawska komunikacja miejska stała się miejscem wymiany myśli i poglądów – z ekranów do pasażerów. Czyli zgodnie z przyjętą w Polsce wiele dekad temu regułą: mądrzy (ci, którzy mają ekraniki) pouczają głupich (tych, którzy patrzą w ekraniki), by mogli się oni trochę podciągnąć. Po serii filmików, w których oberwało się stojącym w wejściu do tramwaju, stojącym z plecakiem, jedzącym w autobusie i rozmawiającym przez telefon (kolejno porównani z: gorylem, żółwiem, świnką i kurą), teraz ekran ukazuje imigrantów.
Sposób "na imigranta"
Inicjatywa szlachetna. Zwłaszcza w kraju, który ma w swoim DNA historię wychodźstwa ekonomicznego sięgającą wieku XIX, nie mówiąc już o wychodźstwie politycznym, dobrze jest pokazywać ludzką twarz tych, którzy uciekają do Polski. Jednak zdziwił mnie tekst pojawiający się, kiedy swoją krótką historię problemów przedstawia młody Ukrainiec. „Wydaje się wam, że nam jest łatwiej o wynajęcie mieszkania?” – pyta. „Macie rację. Tylko się wam wydaje...”. I dalej się dowiadujemy, że nasz młody kolega przez dziewięć miesięcy szukał lokum, ale spotykał się z odmową „ze względu na akcent”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.