Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Rozbieranie imperium. Azja Środkowa idzie w stronę USA

Kolacja w Białym Domu podczas szczytu USA i pięciu państw Azji Środkowej. 6 listopada 2025 r.
Kolacja w Białym Domu podczas szczytu USA i pięciu państw Azji Środkowej. 6 listopada 2025 r.Fot. Aaron Schwartz/Bloomberg Pool/EPA/PAP
13 listopada 2025
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Jednym z efektów szarży Putina przeciw Ukrainie jest osłabianie wpływów Rosji na obszarze dawnego Związku Radzieckiego. Donald Trump najwyraźniej ma zamiar przyspieszyć ten proces, otwierając przy okazji nowy front rywalizacji z Chinami w Azji Środkowej.

Pierwsza faza dekompozycji rosyjskiego imperium kolonialnego nastąpiła u progu lat 90. XX w., gdy suwerenność odzyskali dawni członkowie RWPG i Układu Warszawskiego. Niemal równocześnie podobny kurs obrały Litwa, Łotwa i Estonia. Podobnie jak Polska wykorzystały implozję ZSRR i trwale postawiły na polityczno-ekonomiczną integrację z Zachodem. Później, już w trudniejszych warunkach i z różnym skutkiem, tego samego spróbowały Ukraina i Gruzja, Azerbejdżan zaś zacieśnił współpracę z Turcją. Moskwa ze swej strony uparcie stosowała różne rodzaje dywersji w krajach bałtyckich, na Kaukazie i wobec Kijowa posunęła się do interwencji zbrojnych, a pozostałe państwa byłego ZSRR starała się wiązać ze sobą siecią zależności agenturalnych, ekonomicznych i wojskowych.

Dopóki Rosjanie mogli liczyć na względną bierność Zachodu i partnerską współpracę Chin, a przy tym dysponowali w miarę atrakcyjną marchewką i w razie potrzeby grubym kijem, ta strategia nawet działała. Teraz najwyraźniej przestaje. Moskwy po prostu już nie stać na utrzymywanie ani imperium, ani nawet „strefy wpływów”, o której tak lubią mówić kremlowscy politycy. Jest to niemożliwe zarówno w wymiarze militarnym (bo Rosja musiała zaangażować zbyt wiele sił przeciwko Ukrainie, w dodatku z faktycznie mizernym efektem), jak i gospodarczym (bo wskutek wewnętrznej ruiny i zewnętrznych sankcji z dawcy wsparcia dla swych politycznych klientów sama stała się jego biorcą – głównie ze strony ChRL, ale także Korei Północnej czy Iranu, co dodatkowo obniżyło jej autorytet w oczach liderów dawnych republik radzieckich). A że życie nie znosi próżni, w rolę Rosji coraz śmielej wkraczają dziś inni aktorzy. Chińczycy już jakiś czas temu zaczęli grać tylko na siebie, lekceważąc interesy Moskwy. Zaś pragmatycznie nastawione (lub mówiąc dosadniej: skrajnie cyniczne) elity post radzieckiego świata szukają sobie nowych panów i partnerów. Jedni śmielej, inni bardziej dyskretnie – taktyka zależy od lokalnych uwarunkowań.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.