Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dzieje grzechu

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jo Nesbo nie traci tempa, choć powoli łapie zadyszkę. Ale "Pancerne serce" trzeba przeczytać, bo każda książka o Harrym Hole to uczta dla miłośników kryminału

Chwała niech będzie Henningowi Mankellowi. Nie tylko za jego znakomite powieści, ale też za renesans zainteresowania skandynawskim kryminałem w Polsce. Owszem, trzeba odsiewać ziarno od plew, ale wciąż ziarna jest więcej. Wydany kilka lat temu "Człowiek nietoperz", pierwsza powieść o Harrym Hole, przeszedł właściwie bez echa. Teraz na internetowych aukcjach osiąga takie ceny, że za podobną kwotę można kupić cały komplet kryminałów Nesbo.

"Pancerne serce" to najnowsza - i jak na razie ostatnia - książka o niepokornym gliniarzu z Oslo. Po dramatycznych wydarzeniach opisanych w "Pierwszym śniegu" Harry Hole rzucił robotę w policji i zaszył się w opiumowych melinach Hongkongu. Tymczasem Norwegią wstrząsa kolejna seria morderstw - dwie młode dziewczyny zostają zabite niezidentyfikowanym narzędziem tortur, a kilka dni później policja odnajduje ciało brutalnie zamordowanej parlamentarzystki. Pozornie nic tych zbrodni nie łączy, ale przełożeni zmuszają Harryego do powrotu do ojczyzny, choć ten godzi się na przyjazd tylko dlatego, że chce się pożegnać z umierającym na raka ojcem. I oczywiście momentalnie daje się wciągnąć w wir śledztwa, ponieważ jako jedyny był w stanie odkryć związek pomiędzy wszystkimi zabójstwami, a śledztwo zaprowadzi go m.in. do rozdartego wojną domową Konga.

Nesbo mistrzowsko układa wciągające fabuły, ale w "Pancernym sercu" przedobrzył. To najdłuższa z powieści o Harrym Hole (grubo ponad 500 stron), ale nic by nie straciła, gdyby nieco ją skrócić. Obok spektakularnych sekwencji zdarzają się przestoje, wprowadzony do akcji konflikt między wydziałem zabójstw a policją kryminalną KRIPOS wydaje się zbędny, nawet afrykańskie wy- prawy Harryego niewiele do powieści wnoszą. "Pancerne serce" ma przy tym co najmniej trzy momenty kulminacyjne, jakby pisarz nie potrafił zrezygnować z żadnego z wymyślonych przez siebie zakończeń.

Na szczęście wciąż jest w tej powieści wiele rzeczy, za które lubię pisarstwo Nesbo. Dyskretny, cyniczny i czarny jak smoła humor. Gry z popkulturą, zwłaszcza na poziomie konstrukcji fabuły (stosunki Hole z ojcem przywodzą na myśl mankellowskiego Wallandera, w innej sytuacji bohater musi zwrócić się o pomoc do siedzącego w celi seryjnego mordercy niczym Clarice Starling w "Milczeniu owiec"). I przede wszystkim bohaterowie - bo tych dla odmiany polubić trudno. Przyjaźń - także czytelnika - z Harrym Hole to nieprosta sprawa. Ten facet jest nie tylko alkoholikiem (norweski pisarz na szczęście tchnął nowe życie w tę zdartą do cna kliszę) i gburem, ale ma wiele więcej drobnych grzechów na sumieniu, a w "Pancernym sercu" odsłania kolejne tajemnice. Zresztą w ogóle niewielu tu porządnych ludzi - każdy kieruje się przede wszystkim własnymi potrzebami i ambicjami. Bez obaw, to nie powieść w stylu Ludluma, gdzie zdradzieckiego ciosu można spodziewać się w każdej chwili od każdego. Raczej smutna i, niestety, uczciwa obserwacja współczesnego świata, zgrabnie prze- łożona na język kryminału.

Na marginesie: pisząc ten tekst, słuchałem przebojów zespołu Di Derre, w którym Jo Nesbo jest wokalistą. Okropne. Na szczęście literatura wychodzi mu znacznie lepiej.

@RY1@i02/2010/225/i02.2010.225.196.037a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/225/i02.2010.225.196.037a.002.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.