Człowiek Mitu
Jerzy Ficowski odkrył cygańską poetkę Papuszę, ratował spuściznę po Schulzu, przywracał nam pamięć o bezpowrotnie utraconej wieloetniczności. Z tekstów poświęconych pisarzowi Piotr Sommer ułożył monumentalną księgę, równie frapującą co życiorys i dokonania jej bohatera
Na pierwszy rzut oka "Wcielenia Jerzego Ficowskiego - według recenzji, szkiców i rozmów z lat 1956 - 2007" to wydawnictwo archaiczne. No bo kogo w epoce SMS-ów poza garstką wyznawców tematu i specjalistów może skłonić do lektury blisko 800-stronicowa cegła zawierająca sążniste teksty krytyczne oraz komentarze do życia i twórczości pisarza elitarnego i niszowego? Nomady, który chadzał własnymi ścieżkami i wkładał ręce między drzwi, tam gdzie inni nie chcieli nawet spojrzeć? Opracowany przez Piotra Sommera monumentalny tom ma wszelkie dane po temu, żeby nie podzielić losu bibliotecznych półkowników. Naczelny "Literatury na Świecie" wykonał iście benedyktyńską pracę. Zrobił imponującą kwerendę, przejrzał i wybrał z tego, co o Ficowskim kiedykolwiek napisano, najbardziej istotne teksty (w tym także wywiady), które dopełniają twórczość autora "Moich stron świata".
Oczywiście, w taki sposób można spuentować każdą krytyczną refleksję o pisarzu i jego książkach. Ale w przypadku Ficowskiego ten termin wydaje się najbardziej adekwatny. Można powiedzieć, że znakiem rozpoznawczym jego twórczości było dopełnienie. Każdy segment z jego rozległych zainteresowań był próbą odzyskania dla kultury polskiej istotnej części jej dziedzictwa lub włączenia w krwiobieg wartości funkcjonujących na jej peryferiach.
Dla mojego pokolenia, które pierwsze dojrzałe literackie doświadczenia zbierało pod koniec lat 80., czytanie Ficowskiego miało coś z obcowania z tajemnicą. Towarzyszył temu osobliwy rytuał, z dzisiejszej perspektywy trochę dziwaczny. Schyłek PRL zaowocował nieśmiałą odwilżą na rynku wydawniczym. W księgarniach pojawiły się tłumaczenia wyczekiwanych autorów amerykańskich (Roth, Miller, Wharton, Kosiński, Heller) i wznowienia zakazanych przez lata Polaków. Jednym z beneficjentów tej swobody był Jerzy Ficowski - na indeksie od chwili, gdy podpisał w 1976 roku Memoriał 59, protest przeciwko proponowanym przez PZPR zmianom w konstytucji, które miały zalegalizować przewodnią rolę partii komunistycznej i dekretowały wieczną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. Na rynek trafiły więc wznowienia jego legendarnych "Cyganów na polskich drogach", "Cyganów w Polsce", "Demonów cudzego strachu. Wspominek cygańskich" oraz przekładów wierszy poetki Papuszy. "Oto mam w rękach niezwykły dokument poezji pierwotnie prostej, poezji nie odłączonej jeszcze od karmiącej piersi cygańskiej pieśni ludowej" - zachwycał się Julian Przyboś.
Wydał też antologię poezji ludowej Żydów polskich "Rodzynki z migdałami" oraz genialny (uważany za lepszy od oryginału) przekład z jidysz poematu Icchaka Kacnelsona "Pieśń o zamordowanym narodzie żydowskim". Tych tytułów się nie kupowało, je się zdobywało. Ja na przykład trafiłem na tomik Papuszy w Małkini (trudno w to uwierzyć, ale w czasach PRL w tej wsi była nieźle zaopatrzona księgarnia). Lektura owych białych kruków opatrzona była ryzykiem. Czytelnicze cymelia okazywały się poligraficznymi bublami. Przestarzały i borykający się z permanentnymi niedoborami surowców przemysł drukarski produkował książki jednorazowego użytku. Źle sklejone egzemplarze po zbyt energicznym rozłożeniu pękały i zamieniały się w wachlarze z zadrukowanych kartek. Przeszkody podkreślały wyjątkowość książek Ficowskiego. Poruszał tematy źle obecne i źle widziane, więc lektura (tak myśleliśmy) również w sensie fizycznym nie powinna być łatwa.
Podejmował temat dziedzictwa wieloetnicznej Polski, którym włodarze monokulturowej PRL nie chciały się chwalić. Jak nikt pamiętał, że ofiarami Zagłady byli także Cyganie. "Wydaje mi się, że muzą poezji Ficowskiego - jest Mnemozyne" - pisał Zbigniew Herbert. Ficowski poświęcił też kilkadziesiąt lat na ratowanie spuścizny po Brunonie Schulzu i ponowne wprowadzenie go do krwiobiegu literatury polskiej. W zamieszczonym we "Wcieleniach..." szkicu Jerzy Jarzębski nazywa Ficowskiego "krytykiem miłującym", który jest "kimś więcej niż egzegetą czy zbieraczem pamiątek". W jego osobie zmarły pisarz znajduje "bytowy fundament i szanse dalszego istnienia". "Gdy go nie stanie, artysta umiera po raz drugi" - konkluduje badacz. "Nie ma grobu Schulza. Dziady odprawia Ficowski na nieistniejącym kirkucie" - dodał również przedrukowany przez Sommera Jan Kott.
Ficowski miał profetyczną wręcz naturę badacza odkrywcy. Trudno oszacować, o ile uboższa byłaby nasza wiedza o Schulzu i Witoldzie Wojtkiewiczu. Czy gdyby nie upór i odwaga Ficowskiego Bronisława Wajs byłaby Papuszą, czy pozostałaby szykanowaną przez pobratymców wariatką, która ma "gadziowskie" fanaberie? "Błogosławione są przeróżne uboczne zainteresowania i manie poetów. Dzięki swojej cygańskiej »manii« Jerzy Ficowski odkrył, a może do pewnego stopnia i stworzył cygańską poetkę ludową (...)" - napisała Anna Kamieńska. Nie miała racji - to nie było uboczne hobby, lecz główny imperatyw literackiej i okołoliterackiej działalności bohatera tej książki. "Schulz, Wojtkiewicz, jestem ich ziomkiem w Micie. Ponieważ bez mitu, więcej - bez magii, nie ma dla mnie sztuki. (...) Jeżeli powędrowałem z Cyganami - pomijając przyziemne przyczyny, że miałem skąd i od kogo uciekać - to dlatego, że zaintrygował mnie Mit. (...) Myślę, że jest to świat mi najbliższy, a który odnajduję i w Wojtkiewiczu, i w Schulzu, i w Leśmianie. Ten Mit, który potrafi, nie popełniając samobójstwa - drwić z siebie. (...) To nierozłączne współżycie wiary i zwątpienia, zachwytu z ironią, wniebowstąpienia z grymasem sarkazmu; a termin »groteska« nie wyjaśnia całego zjawiska" - mówi Ficowski w zamieszczonym w tomie wywiadzie, który przeprowadziła z nim Magdalena Lebecka.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.018a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.018a.002.jpg@RY2@
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu