Renault walczy o lepszy bolid
Robert Kubica nie przewidywał, że w Malezji stanie na podium. Miał rację, był poza czołową trójką, ale tak blisko, jak tylko się dało.
Tymczasem jego Renault ma dość roli teamu zapóźnionego technologicznie. Zaczyna walkę o coś, co ma mu dać przewagę nawet nad czołówką - powrót systemu KERS.
- Następny wyścig dał nam powody do radości. Samochód był niezawodny, miał niezłe tempo. Kluczowy był dobry start - relacjonował Kubica, który ruszył z szóstego miejsca, wyprzedził dwóch rywali, by bez problemów dowieźć do mety czwartą pozycję. Nie musiał nawet liczyć na pomoc aury - to niewiarygodne, ale GP Malezji udało się przeprowadzić na suchym torze. Deszcz odegrał rolę w kwalifikacjach, przez błędy taktyczne bolidy Ferrari i McLarena startowały z szarego końca. Zwycięstwa, i to dubletem, doczekał się wreszcie Red Bull, niespełniony faworyt od początku sezonu.
- Oba Red Bulle były jak z innej planety, potwierdziły świetne działanie silników Renault, które były na trzech z czterech czołowych miejsc - cieszył się Remi Taffin, szef komórki odpowiedzialnej w Renault za silniki (zaopatruje też Red Bulla).
Ale bolid to nie tylko silnik.
W ESPN tak opisano bezbłędny wyścig Kubicy: "Kolejne popołudnie bez dramatów, zakończone zdobyciem punktów przez Renault. W rękach Kubicy ich samochód znajduje się w zawieszeniu między możliwościami czołowej czwórki a całą resztą stawki". Do jednego z czołowych teamów ma już naprawdę blisko. - Staraliśmy się dojść Nico Rosberga zajmującego trzecie miejsce, ale Mercedes jechał podobnym tempem, więc pogodziliśmy się z miejscem czwartym - mówił Alan Permane, jeden z inżynierów Renault.
W tej chwili inżynierowie Renault musieli żałować, że Robert nie może zrobić użytku z KERS, który leży gotowy w centrum badawczym teamu.
KERS (Kinetic Energy Recovery System), który narobił sporo zamieszania w zeszłym sezonie, powala powtórnie użyć energię z hamowania. Jest ona magazynowana w akumulatorze, a kierowca może uwolnić ją jednym przyciskiem i - przynajmniej na chwilę - wystrzelić szybciej do przodu.
W 2009 r. przez KERS Kubica był zmuszony do odchudzania się (system waży 35 kg i był problem z utrzymaniem wagi maksymalnej bolidu). Po roku eksperymentów w tym sezonie teamy zaprzestały używania systemu. W Malezji Renault rozpoczęło starania o przywrócenie KERS w sezonie 2011. - Już go mamy. Wydaliśmy pieniądze, rozwijając go na sezon 2009, więc nieużywanie go byłoby marnotrawstwem. Wizerunek przyjazny środowisku dobrze zrobiłby F1, poza tym uatrakcyjni show, bo pomoże wyprzedzać - mówił portalowi Autosport szef teamu Renault Eric Boullier, który proponuje wzmocnienie KERS poprzez podwojenie limitu magazynowanej energii (do 800 KJ). Na spotkaniu stowarzyszenia teamów (FOTA) natrafił jednak na opór - rywale najwyraźniej obawiają się, że w tym aspekcie to zespół Kubicy ich prześcignie. To byłby oczywiście wymarzony scenariusz szefów Renault, którzy oficjalnie twierdzą, że KERS powinien być dostępny dla każdego, ich producent Magneti Marelli mógłby zaopatrywać wszystkich, a oni służą pomocą i radą.
Kto wie, gdzie Kubica mógłby dojechać żółtym bolidem Renault, mając do dyspozycji dodatkowy zastrzyk energii. Piękna wizja - jeśli coś ją zakłóca, to tylko krążące od GP Malezji plotki, że w przyszłym sezonie Robert ma już miejsce w czerwonym bolidzie Ferrari.
@RY1@i02/2010/066/i02.2010.066.000.010a.001.jpg@RY2@
Fot. LAT Photographic/Renault
System KERS ma być nową bronią teamu Renault
marta.mikiel@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu