Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Rozterki Norwega

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Gunnar niby szuka Boga, ale zabiera się do tego nieudolnie. Wszystkie drogi obrane przez reżysera prowadzą do labiryntu typowych lęków zmęczonego życiem mieszczucha. Metafizyczna refleksja ogranicza się do komunałów o kryzysie zachodnioeuropejskiej cywilizacji.

Film Gunnara Halla Jensena irytuje już od pierwszej sceny. Reżyser wpada na pomysł, by zestawić w niej wzmianki o targających światem nieszczęściach z sielską atmosferą swojego spotkania ze znajomymi. W ten sposób reprezentuje rodzaj hipokryzji, której wyraziciele - wzorem jednego z bohaterów Woodyego Allena - mogliby "popełnić samobójstwo po przeczytaniu porannej gazety".

"Gunnar..." ma w sobie coś z grupowej psychoterapii. Reżyser i jego najbliżsi współpracownicy bez oporów mizdrzą się do kamery i próbują opowiadać o motywach skłaniających ich do refleksji nad duchowością. Pozornie szlachetne pobudki przynoszą spodziewane rezultaty. Wykorzystany przez bohaterów pomysł odwiedzenia mnichów ze starego egipskiego klasztoru wydaje się zaczerpnięty wprost z życiowych poradników w stylu "Jedz, módl się, kochaj".

Jeszcze gorzej dzieje się, gdy reżyser stawia na śmiertelną powagę. W takich sytuacjach narrator wygłasza pretensjonalne tyrady o wyczuwaniu obecności Boga. Sceny nakładające ten bełkot na piękne zdjęcia przyrody przypominają odrzuty z planu "Drzewa życia" Terrencea Malicka.

Choć Gunnar bardzo chciałby zakończyć swoje poszukiwania sukcesem, przekonuje, że nie przynoszą one jednoznacznych rezultatów. Niezależnie od tego trudno oprzeć się wrażeniu, że dla ludzi z jego warstwy społecznej poruszane w filmie problemy przestaną mieć znaczenie tuż po zakończeniu seansu.

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.023b.001.jpg@RY2@

Piotr Czerkawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.