Fiński Odyseusz
Dome Karukoski nakręcił film orzeźwiający jak haust żurawinowej Finlandii. W "Lapońskiej odysei" współczesny Ulisses błądzi po omacku w świecie wyjętym rodem z wizji Akiego Kaurismäkiego. Inicjacyjna podróż lekkomyślnego Janne bywa napędzana przez lawinę przypadków, absurdalne poczucie humoru i delikatnie zarysowaną melancholię.
Reżyser zaludnia ekranowy świat armią ekscentryków. Janne i jego kumple zaskakują nieprzystosowaniem do rzeczywistości, marzycielską naturą i ostentacyjną pogardą dla stabilizacji. Jedyną prawdziwie istotną wartością w ich życiu wydaje się wzajemna przyjaźń. Choć lapońskie powietrze aż kipi od testosteronu, szybko staje się jasne, że mamy do czynienia wyłącznie z dobrze zaprojektowaną iluzją. Idylla kończy się w momencie, gdy zniecierpliwiona biernością Janne dziewczyna żąda od niego dostarczenia dowodu miłości. Zmuszony do wyruszenia w podróż mężczyzna na każdym kroku przekonuje się o własnej słabości i uzależnieniu od płci przeciwnej.
Choć Karukoski wyraźnie podkpiwa sobie ze skompromitowanej męskości bohaterów, jednocześnie obdarza Janne i spółkę wyraźną sympatią. Zgodnie z wymogami kina drogi udowadnia, że pod wpływem życiowych doświadczeń nawet największy nieudacznik ma szansę na istotną przemianę. W finale filmu niepozorny Janne może poczuć się jak autentyczny Odyseusz, którego zadaniem staje się pozbycie się zalotnika. Historia mężczyzny wzbudza krzepiące poczucie, że własną Itakę można odnaleźć nawet w mroźnej Laponii.
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.023b.001.jpg@RY2@
Piotr Czerkawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu