Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Powrót Sherlocka Holmesa

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W "Domu jedwabnym" Anthony Horowitz opisuje nieznane przygody detektywa z Baker Street. Z werwą i klasą

Ponad osiemdziesiąt lat minęło od premiery ostatniego opowiadania o Holmesie napisanego przez Arthura Conan Doylea. Od tej pory detektyw wszech czasów wracał na karty książek w niezliczonych wariacjach - ale żadna z nich nie została zaakceptowana przez spadkobierców pisarza. Do teraz. "Dom jedwabny" jest oficjalną powieścią z holmesowskiego kanonu. I to powieścią znakomitą.

Holmes nie żyje, sędziwy doktor Watson czeka na śmierć w domu starców. Ale zanim pożegna się ze światem, postanawia opisać jeszcze jedną sprawę, którą pod koniec XIX wieku udało się rozwiązać genialnemu Sherlockowi - sprawę tak ohydną, że wcześniej nie mogła ujrzeć światła dziennego. A zaczyna się dość niewinnie - od wizyty spanikowanego marszanda, który podejrzewa irlandzki gang z Bostonu o zbrodnicze zamiary. Trop prowadzi Holmesa przez londyńskie zaułki, sierocińce i posiadłości obrzydliwie bogatych koneserów sztuki, ale rezultaty śledztwa będą zaskakujące i szokujące nawet dla przygotowanego na wszystko detektywa z Baker Street.

Anthony Horowitz, pisarz i scenarzysta świetnych kryminalnych seriali, wprowadza na scenę wielu doskonale już znanych bohaterów, m.in. inspektora Lestradea, Mycrofta Holmesa, gang Nieregularnych, na chwilę pojawia się nawet profesor Moriarty, w niedalekiej przyszłości arcywróg Sherlocka. Ale autor ani przez chwilę nie daje się zwieść pokusie pastiszu, parodii czy popkulturowej żonglerki doyleowskimi schematami. Nie unowocześnia akcji na siłę, choć wprowadza nieco dynamiczniejsze epizody (napad na przewożący dzieła sztuki pociąg, brawurowy pościg ulicami Londynu), nigdy jednak nie przekracza granic, które zmieniłyby "Dom jedwabny" w komedię - jak zrobił to choćby Guy Ritchie w filmie "Sherlock Holmes" (sequel trafi do kin na początku przyszłego roku). Oczywiście, jest to idealna literacka mimikra, Horowitz pozostaje w niej przezroczysty, nie bawi się konwecją, a jedynie wiernie i z szacunkiem ją odtwarza. Arthur Conan Doyle byłby dumny.

Nie tylko Holmes wraca na karty powieści. Klasyka literatury kusi naśladowców. Ich próby wychodzą jednak różnie...

"Powrót do Stumilowego Lasu" - David Benedictus pisze nowe przygody Kubusia Puchatka. Z wdziękiem (którego nie można odmówić także ilustracjom Marka Burgessa oraz polskiemu przekładowi Michała Rusinka) i talentem, ale od historyjek A.A. Milnea dzieli je dystans znacznie większy niż sto mil.

"Colonel Sun" - zaledwie cztery lata po śmierci Iana Fleminga powstała nowa powieść o Jamesie Bondzie. A na dodatek napisał ją sam Kingsley Amis, choć ukrył się wówczas pod pseudonimem. Do dziś ukazują się kolejne literackie bondy. Najnowszego, "Carte Blanche", napisał Jeffery Deaver.

"Jane Eyre" - mroczna historia stworzona przez Charlotte Bronte doczekała się kilku sequeli i nowych wersji. Najświeższa to "Jane Eyres Husband" Tary Bradley, opowiadająca o sekretach życia nieszczęsnego Edwarda Rochestera - zgodna z duchem i literą oryginału. Ale powstały nawet takie wersje, w których Rochester był gwiazdą rocka...

@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.026a.001.jpg@RY2@

Kadr z filmu Guya Ritchiego "Sherlock Holmes: Gra cieni"

@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.026a.002.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.