Miasto poza definicją
"Ostatni mieszkaniec" Aravinda Adigi to historia społecznej niesprawiedliwości i intrygujący portret Bombaju
Gdy Aravind Adiga dostał nagrodę za debiutanckiego "Białego tygrysa", wielu recenzentów opisywało książkę jako słuszną w swej krytyce indyjskich nierówności społecznych, lecz przeciętną pod względem wartości artystycznych. Pisarzowi przyniosła jednak sławę i etykietkę niepokornego, który ma odwagę pokazywać mroczne strony indyjskiego cudu gospodarczego.
- Indie, a także Chiny znajdują się obecnie w fazie wielkich zmian i bardzo prawdopodobne, że wkrótce odziedziczą świat po Zachodzie - mówił wówczas Adiga. - W takim okresie jest szczególnie ważne, aby tacy pisarze jak ja głośno mówili o brutalnych nierównościach społecznych. Tak właśnie postępowali w XIX wieku Flaubert, Balzac i Dickens, dzięki czemu społeczeństwom w Anglii i Francji żyje się lepiej. To samo próbuję robić ja. Tu nie chodzi o atakowanie kraju, lecz o pogłębioną analizę zachodzących procesów społecznych.
Do podobnych tematów hinduski pisarz wraca w nowej książce "Ostatnim mieszkańcu". To historia pewnego bombajskiego osiedla Vishram A. Ma opinię miejsca, w którym żyje się bardzo dobrze - mimo sąsiedztwa slumsów. Dlatego ten teren, składający się właściwie z jednego domu, stanowi przedmiot zainteresowania bogatego dewelopera, który chce - zgodnie z zasadami współczesnej, drapieżnej gospodarki - zbudować tu nowoczesne apartamentowce. Mieszkańcy budynku prędko przystają na hojną propozycję Dharmena Shaha, bo to on symbolizuje tu coraz dalej sięgające macki dzisiejszej ekonomii. Ogniwo oporu jest jedno - to emerytowany nauczyciel Yogesh Murty zwany Masterjim: tylko on ma odwagę i chęć przeciwstawić się deweloperskim planom i - niemal niczym Dawid przeciwko Goliatowi - staje przeciw planom nowego zagospodarowania przestrzeni.
"Ostatni mieszkaniec" to dickensowska w duchu opowieść o starciu przeciwstawnych sił: świata nędzy i bogactwa, chciwości i skromności, uczciwości i kłamstwa. Bombaj to - jak całe Indie - miasto kontrastów: slumsy sąsiadują z eleganckimi dzielnicami, biedota miesza się z uprzywilejowanymi. A współczesny wielki biznes wyzwala w ludziach niezbyt eleganckie instynkty. "Dawniej człowiek miał kastę i religię" - pisze Adiga. "Ale w Bombaju kasta i religia odeszły w niepamięć". Ich miejsce miał zająć zwykły, ludzki szacunek. Tak się jednak nie stało.
Adiga nie jest pisarzem pierwszorzędnym - jego wnioski i wizja świata są jednak mało oryginalne, a niektóre stwierdzenia włożone w usta bohaterów książki, jak to, że "wyścig szczurów trzeba wygrać", zbyt jednostronne. Trzeba jednak przyznać, że mimo tych drobnych potknięć tym razem udało mu się stworzyć bardziej złożonych bohaterów, niż miało to miejsce w przypadku "Białego tygrysa".
Protagoniści książki, czyli Shah i Masterji, mają powikłany świat wewnętrzny i skomplikowaną biografię, podobnie jak mieszkańcy osiedla Vishram A, o których losach czytamy równolegle do rozwijającego się głównego konfliktu powieści. Ale przede wszystkim jest "Ostatni mieszkaniec" historią o niezwykłym - strasznym i pięknym zarazem - miejscu na ziemi, jakim jest Bombaj: miasto wymykające się wszelkim definicjom.
@RY1@i02/2011/146/i02.2011.146.196.026a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/146/i02.2011.146.196.026a.002.jpg@RY2@
Patrycja Pustkowiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu