Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

100 lat minęło...

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wiadomo, że przepowiednie są trudne. Zwłaszcza gdy dotyczą przyszłości. Można jednak próbować ją przewidzieć.

Tak zrobili ekonomiści skrzyknięci przez Ignacia Palaciosa-Huertę, profesora zarządzania z London School of Economics. I to ekonomiści pierwszoligowi. Wśród nich nobliści Alvin E. Roth, Robert Solow i Robert Shiller oraz kilku murowanych kandydatów do Nobla, m.in. Daron Acemoglu i Angus Deaton.

Temu doborowemu gronu Palacios-Huerta postawił za cel opisanie gospodarki za lat 100. Czyli zażądał od nich wejścia w buty Johna Maynarda Keynesa, który w 1930 r. opublikował esej "Ekonomiczne perspektywy dla naszych wnuków", w którym naszkicował najważniejsze problemy ekonomiczne świata w 2030 r.

Anglik z zadania wywiązał się całkiem nieźle, bo przewidział kilkukrotny wzrost zamożności mieszkańców zachodniego świata. Pomylił się tylko co do kwestii pracy. Przewidywał, że ludzie w 2030 r. będą musieli pracować dużo mniej, a ich zmartwieniem będzie znalezienie sensu życia poza pracą zawodową. Rzeczywistość ekonomiczna początków XXI w. pokazała jednak, że nic takiego nie nastąpiło.

Czy autorzy tej książki okażą się lepszymi jasnowidzami niż wąsata legenda ekonomii z Cambridge? Tego rzecz jasna się nie dowiemy, bo za 100 lat nikogo z nas już nie będzie. Pozostaje raczej szukanie w tekstach ze zbioru "Gospodarka za 100 lat" inspiracji i autorskiej przenikliwości. Tematem, który pojawia się w większości tekstów, jest globalne ocieplenie. Na szczęście autorzy mocno różnią się w ocenie jego skutków. Owszem, jest kilku narzekaczy dowodzących, że z problemem prawdopodobnie niewiele da się już zrobić. Ale są i tacy, którzy uważają kwestie klimatyczne za możliwe do rozwiązania. A na dodatek twierdzą, że proces radzenia sobie z tym wyzwaniem uruchomi w gospodarkach i społeczeństwach nowe pokłady obywatelskich cnót oraz innowacyjności.

Jak to zwykle bywa w tego rodzaju wydawniczych przedsięwzięciach, ich największa siła (duże nazwiska) bywa jednocześnie jedną z głównych słabości. Bo snujący wizje ekonomiści o uznanej renomie boją się jednak popuścić na całego wodze fantazji. Wielu z nich ewidentnie czuło też na sobie obowiązek zamanifestowania politycznych lub ideowych poglądów. Pomijając te słabości, każdy z esejów trzyma jednak poziom. Nudy i banału jest mało, a autorzy zazwyczaj starają się powiedzieć o przyszłości coś inspirującego. Kilku zdobyło się nawet na poczucie humoru. Chyba najbardziej Avinash Dixit z Princeton, który zabawnie szkicuje relacje pomiędzy Międzynarodowym Funduszem Walutowym (z siedzibą w Singapurze) a zadłużonymi Ameryką i Europą, których obywatele nie mogą się obyć bez helikoptera w każdym gospodarstwie domowym. Bywa też smutno. Bo wojny, kataklizmy i akty terroryzmu to również ważny składnik zaprezentowanych tu wizji świata w XXII w.

@RY1@i02/2014/192/i02.2014.192.00000280a.802.jpg@RY2@

Ignacio Palacios-Huerta (red.), "Gospodarka za 100 lat", Kurhaus Publishing, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.