Pani Bezosowej się nie spodobało
To naturalne, że giganci biznesu intrygują. A założyciel Amazona Jeff Bezos to przecież jeden z takich gigantów. Być może najbardziej przedsiębiorczy z dzisiejszych amerykańskich przedsiębiorców.
Dowiedzieć się można z tej książki sporo. Już choćby tego, że większość z nas (a nawet większość Amerykanów) błędnie wymawia nazwisko 50-letniego przedsiębiorcy. Bo nie powinno się mówić ani "Be-zos", ani (jak większość jego rodaków) "Bi-zos" tylko "Bej-zos". Bo nazwisko wziął po ojczymie, a więc zasymilowanym Kubańczyku.
Ale - mówiąc już zupełnie poważnie - tej książce udało się coś więcej. Bo Bezos jest w niej przedstawiony dość celnie. Świadczy o tym już choćby to, że po jej opublikowaniu na stronie Amazona recenzje książki zaczęli zamieszczać... sami bohaterowie. Zaczęła MacKenzie Bezos, żona i współzałożycielka Amazona, która na wczesnym "garażowym" etapie istnienia firmy była w niej księgową, marketingowcem, a nawet tragarzem. Pani Bezosowej książka się nie spodobała. A to zaowocowało - słynną już - recenzją zakończoną przyznaniem pozycji tylko jednej gwiazdki. Co jak na Amazona oznacza po prostu absolutny gniot. Oficjalnie wyrok był tak ostry z powodu rzekomo poprzekręcanych w niej faktów. MacKenzie Bezos skontrowali szybko inni ludzie, którzy przewinęli się przez firmę w czasach, gdy jeszcze nie była globalną korporacją obracającą miliardami. I w ich ocenie "Jeff Bezos i era Amazona" to w miarę wierne i uczciwe sportretowanie rozwoju wysyłkowego giganta.
Podobne wrażenie może odnieść czytelnik zupełnie postronny. Już na pierwszy rzut oka widać bowiem, że "Jeff Bezos..." to kawał dobrej pisarsko-dziennikarskiej roboty. Co akurat szczególnie nie dziwi, bo jej autor Brad Stone to doświadczony i znany dziennikarz ekonomiczny mający na koncie pisanie dla najlepszych amerykańskich tytułów z "New York Timesem", "Newsweekiem" czy "Bloomberg Businessweekiem" na czele. Stone bez jakiegoś szczególnego efekciarstwa pokazuje żywego człowieka. A właściwie biznesmena, bo książka skupia się przede wszystkim na tym, jak (i dlaczego właśnie tak) Bezos budował swoją firmę. A nie jakie miał dzieciństwo i dlaczego zawsze wiedział, że kiedyś zwycięży.
Jednocześnie Stone nie stara się zrobić ze swojego bohatera żadnego herosa. Co jest niestety w tego typu publikacjach przypadłością częstą. I zazwyczaj nieznośną, bo czytając portrety znanych biznesmenów w czterech na pięciu przypadkach prędzej czy później zaczynamy się zastanawiać: zaraz, zaraz, czy ta książka nie powstała czasem na zlecenia działu PR? Takiego zarzutu literackiego lizusostwa Stone''owi absolutnie postawić nie można. Jego Bezos nie jest żadnym supermanem, który w decydującym dla przyszłości firmy momencie wlatuje przez okno i ratuje sytuację. Ani nawet kimś zupełnie wyjątkowym. Owszem, jest inteligentny i pomysłowy. Ale i trochę pretensjonalny (kazał wypisać na ścianach centrali swoje złote myśli). Czasem groteskowy (ten jego charakterystyczny śmiech). I nieczęsto widzący cokolwiek poza czubkiem własnego nosa.
Bardzo byłoby miło, gdyby ta książka stała się wzorem dla podobnych publikacji o tuzach polskiego biznesu. Krytycznych, ale uczciwych. I naprawdę wnoszących coś nowego do debaty, kim jest dzisiejszy przedsiębiorca. Te książki (o Kulczyku, Solorzu, Czarneckim albo Filipiaku) powinny wreszcie zacząć powstawać.
@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000002800.802.jpg@RY2@
Brad Stone, "Jeff Bezos i era Amazona. Sklep, w którym kupisz wszystko", Albatros, Warszawa 2014
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu