Dziennik Gazeta Prawana logo

Edukacja wymaga ewolucji, a nie tylko rewolucji sprzętowej

W debacie udział wzięli: Patrycja Otto, Dziennik Gazeta Prawna, Łukasz Foks, dyrektor zespołu Microsoft Elevate Skills w Polsce, Klaudia Wyszyńska, członkini zarządu Fundacji Zwolnieni z Teorii, Agnieszka Halicka, nauczycielka i edukatorka, Michał Rostworowski, ekspert ds. cyfryzacji z Instytutu Badań Edukacyjnych, Martyna Toczyska, head of product & growth w Talent Days.
Edukacja wymaga ewolucji, a nie tylko rewolucji sprzętowejDziennik Gazeta Prawna / Fot. Wojtek Górski
16 marca, 20:03

Sztuczna inteligencja na stałe wkracza do polskich szkół, stając się narzędziem, którego nie można już ignorować, ale które wymaga mądrego i przemyślanego wdrożenia. O tym, czy polski system oświaty jest gotowy na technologiczną transformację, i jak w dobie algorytmów nie zatracić kompetencji społecznych uczniów – dyskutowali eksperci podczas dnia poświęconego edukacji

Dziś pytanie nie brzmi już, czy sztuczna inteligencja powinna się pojawić w szkołach, ale jak z niej korzystać, by wspierała proces poznawczy, a nie tylko odciążała z myślenia. Jak pokazuje dyskusja zorganizowana pod hasłem „Edukacja w cyfrowej rzeczywistości”, dzisiejsze wyzwania systemowe wykraczają daleko poza sam zakup laptopów czy otwieranie pracowni informatycznych.

Z najnowszych danych Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) wynika, że polscy nauczyciele są otwarci na nowości. Jak zauważył Michał Rostworowski, ekspert ds. cyfryzacji z Instytutu Badań Edukacyjnych, pilotaże pokazują optymistyczny obraz, choć do pełnego wdrożenia droga jest jeszcze daleka.

– 80 proc. nauczycieli już czuje się gotowych do wykorzystania sztucznej inteligencji w szkołach. Podobny odsetek uczniów już korzystał ze sztucznej inteligencji i narzędzi opartych na algorytmach. Przygotowanie więc jest. Mało tego, ok. 60 proc. nauczycieli korzystało w klasie na swoich zajęciach z narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji. Więc to już się dzieje – wskazywał Michał Rostworowski.

Zastrzegł jednak, że na razie zastosowanie to ma charakter punktowy. Nauczyciele wykorzystują AI m.in. do indywidualizacji zadań, dostosowując ich poziom do uczniów o różnych potrzebach edukacyjnych. Nie jest to jednak narzędzie wykorzystywane codziennie przez wszystkich pedagogów.

Optymizm w kwestii statystyk studziła Agnieszka Halicka, nauczycielka i edukatorka. Z jej obserwacji wynika, że choć wykorzystanie AI rośnie, to sam sposób jej użycia pozostawia wiele do życzenia.

– Często niestety te działania są dość powierzchowne, co utrudnia nauczycielom wykorzystanie AI do realizacji celów edukacyjnych i zmiany dzięki niej metod pracy – podkreślała.

Zwróciła przy tym uwagę na palącą potrzebę przeprowadzania rzetelnych szkoleń.

– Dużym zagrożeniem jest to, że teraz każdy szkoli z AI. Niekoniecznie dobrze, czasami to są po prostu fajerwerki. Prowadzący pokazują prezentację, z której nic nie wynika. Dają dostęp do teorii, której nauczyciele podczas szkolenia nie mają okazji sprawdzić w praktyce, zobaczyć, jak konkretne zadanie można zrealizować czy jak zaprojektować zadanie dla ucznia z udziałem AI, które sprawi, że uczeń będzie aktywny – mówiła Agnieszka Halicka.

Mocno zaakcentowała też konieczność powołania w placówkach szkolnych koordynatorów cyfrowej edukacji – przygotowanych metodycznie pracowników pedagogicznych, bez których udziału dostarczony sprzęt pozostanie bezużyteczny.

Pośpiech, frustracja i ciężar transformacji

Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej, proponując kolejne programy sprzętowe, idzie zatem we właściwym kierunku? Uczestnicy debaty byli zgodni, że w pogoni za cyfryzacją zapominamy o czynniku ludzkim.

Klaudia Wyszyńska, członkini zarządu fundacji Zwolnieni z Teorii, zwróciła uwagę, że w edukacji mamy do czynienia z procesem poznawczym człowieka, który wymaga czasu na poszukiwanie odpowiedzi i zwątpienie.

– W dużym pośpiechu przerzucamy dzisiaj koszty transformacji cyfrowej na nauczycieli, od których wymagamy adaptacji do szybko zmieniającego się systemu. Ten pościg będzie tak naprawdę potęgował u nich frustrację i opór wobec technologii – argumentowała Klaudia Wyszyńska, podkreślając, że pedagodzy chcą być innowacyjni, ale by nowości osadziły się na stałe w systemie, potrzebne są przestrzeń i czas.

Z diagnozą dotyczącą przeciążenia kadry pracą zgodziła się Agnieszka Halicka, zwracając uwagę, że w związku z łataniem braków kadrowych w szkołach wielu nauczycieli pracuje na półtora etatu i nie ma przestrzeni do tego, żeby uczyć się czegoś nowego. Dodała, że kluczem do sukcesu nie są opasłe poradniki, ale dobra komunikacja i pokazywanie praktycznych rozwiązań, które realnie odciążą nauczycieli w ich codziennej pracy.

Ambitne cele i zapobieganie wykluczeniu

Łukasz Foks, dyrektor zespołu Microsoft Elevate Skills w Polsce, spojrzał na problem z perspektywy systemowej adaptacji rozwiązań technologicznych. Przypomniał, że Polska w globalnych badaniach dyfuzji sztucznej inteligencji zajmuje 22. miejsce na 150 krajów, co jest wynikiem bardzo dobrym, ale ambicje powinny być większe.

– Należy dążyć do tego, by dotrzeć do każdego nauczyciela, a tych w polskim systemie edukacji jest ponad 700 tys. – zaznaczył.

Według niego drogą do tego jest inkluzywność.

– Należy wyjść z inicjatywą nauki i wdrożenia nowych technologii do osób, które mają obawy. Nie można się zamykać na 10–15 proc. populacji entuzjastów sztucznej inteligencji. Musimy mieć ambicje obejmujące całą Polskę, nie ograniczać się do Warszawy, Poznania, Gdańska, ale też objąć nimi mniejsze miejscowości – zaznaczył.

Łukasz Foks zwrócił też uwagę na ewolucję samych algorytmów, promując tzw. małe modele językowe (SLM), które są szyte na miarę dla konkretnych, niszowych dziedzin nauki, co może znacząco wesprzeć personalizację edukacji i pomóc specjalistom np. z zakresu chemii czy geografii dostrzec realną wartość AI w ich dziedzinie.

Utrata krytycznego myślenia czy zmiana paradygmatu?

Najwięcej emocji podczas debaty wzbudził temat kompetencji przyszłości. Jeśli sztuczna inteligencja potrafi napisać esej, przeanalizować dane i rozwiązać zadanie, to czego dokładnie powinniśmy uczyć młodych ludzi?

Z perspektywy rynku pracy sytuację oceniała Martyna Toczyska, Head of Product & Growth w Talent Days. Zauważyła, że nie jesteśmy w kryzysie, ale musimy diametralnie zmienić sposób nauczania.

– AI pokazuje nam, że liniowe myślenie, którego do tej pory uczyła nas szkoła – takie, że mamy odpowiedź A, B lub C, jeden cykl rozwiązań, klucz odpowiedzi – to jest coś, co przy tak silnie rozwijającym się rynku kompetencji cyfrowych nie ma już znaczenia – tłumaczyła i dodała, że teraz powinniśmy myśleć nieszablonowo, nieliniowo, uczyć się myśleć holistycznie, łączyć punkty i wtedy szybko zmieniająca się technologia nie będzie nam straszna.

– Kluczowe jest, żeby nie straszyć nauczycieli, tylko pokazywać im, jak z AI się zaprzyjaźnić, jak z nią rozmawiać – podkreśliła.

Jednocześnie uczestnicy ostrzegali przed pułapkami, w które wpadają młodzi ludzie urodzeni z technologią w ręku. Jak zauważył Łukasz Foks, biegłość cyfrowa to często tylko hasło, jeśli nie idą za nią kompetencje społeczne.

Martyna Toczyska potwierdziła ten aspekt, dodając, że w cyfrowej transformacji jest ważne, żeby nie zatracić umiejętności społecznych.

Dlatego rola nauczyciela – w opinii wszystkich panelistów – nie tylko nie zmaleje, ale stanie się jeszcze bardziej istotna. Jak ujęła to Agnieszka Halicka, technologia nie potrafi połączyć kropek, spojrzeć holistycznie ani wykazać empatii.

– Najlepiej uczymy się od osób, które lubimy, które cenimy, które są dla nas autorytetem. Technologia nie stanie się autorytetem sama w sobie – przekonywała.

Wtórowała jej Klaudia Wyszyńska, wskazując, że AI będzie programowała użytkowników na sukces.

– A nauczyciel nie będzie przystosowywał do sukcesu, ale do rozwoju. Oznacza to, że czasami nie będziemy się zgadzać, lubić; że będziemy sprawdzać swoje granice. To jest to, czego doświadczy uczeń w relacji z nauczycielem – życia w tkance społecznej – powiedziała.

Krok po kroku i weryfikacja źródeł

Jak technologicznie wdrożyć te zmiany? Michał Rostworowski doradzał metodę małych kroków. Przypomniał, że AI świetnie sprawdza się w analizie danych czy tekstów, ale edukacja oparta na laboratoriach (chemia, fizyka) czy umiejętności manualne pozostaną domeną tradycyjnych metod. Wskazał również na ważne zmiany na szczeblu ministerialnym.

– Toczą się prace nad wprowadzeniem zmian do podstaw programowych i idą one w kierunku wykształcenia umiejętności sprawdzenia informacji, szukania źródeł, weryfikowania tego, co zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję – mówił Michał Rostworowski, wskazując na wzorce z Francji czy ze Szwajcarii, gdzie jest to traktowane jako kompetencja transwersalna, niezależna od konkretnego przedmiotu.

Agnieszka Halicka widzi w tym procesie ogromną rolę bibliotek szkolnych, które powinny przejść transformację i stać się centrum wspierającym nauczycieli i uczniów w rozwijaniu „cyfrowego obywatelstwa” oraz krytycznej pracy z informacją. Klaudia Wyszyńska dodała z kolei, że najlepszą formą nauki weryfikacji faktów jest praca projektowa, czyli wyjście do lokalnej społeczności, działanie we wspólnocie i budowanie sprawczości, co bezpośrednio przekłada się na odporność psychiczną i mniejszą podatność na manipulacje w sieci.

Ekosystem odpowiedzialności

Debatę zakończyła dyskusja o odpowiedzialności za cyfrową higienę. Paneliści byli zgodni, że szkoła nie poradzi sobie z tym wyzwaniem sama.

Michał Rostworowski przywołał przykład badań na temat regulacji dotyczących smartfonów na przerwach, które były popierane i współtworzone przez samych rodziców, co pokazuje, że „potrzebne jest całe miasteczko, aby wychować młodzież”. Agnieszka Halicka przestrzegała przed przerzucaniem odpowiedzialności z rodziców na państwo czy szkołę i zwracała uwagę, że problemem w domach często nie jest zła wola, ale zwykły brak świadomości, skutkujący przestymulowaniem dzieci.

Z kolei Łukasz Foks wskazał, że pewne ramy etyczne narzuca już europejski akt o sztucznej inteligencji (AI Act), który dba o tzw. kompas moralny i prawny, wymagając m.in., aby systemy generatywne wyraźnie informowały użytkowników, że nie są ludźmi i mogą popełniać błędy.

– To jest kolektywna odpowiedzialność. Mówimy o technologii, którą będzie stosować każdy, a my musimy zachęcać do dołączenia do tej zmiany, a nawet opowiadania o swoich wątpliwościach – spuentował Łukasz Foks.

Jak podkreślono podczas debaty, sztuczna inteligencja nie zwolni nas z myślenia ani tym bardziej z bycia ludźmi. Zmusza nas jednak do pilnej refleksji nad tym, jak uczyć relacji, weryfikacji faktów i krytycznego spojrzenia w świecie, który z każdym dniem staje się coraz bardziej wirtualny.

Partnerzy projektu:

cyfrowa gospodarka belka
cyfrowa gospodarka belka

Partner relacji:

Microsoft
Microsoft
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.