Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bóg wymyślił Czechów, by...

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

KINO Rośnie liczba polsko-czesko-słowackich koprodukcji filmowych. Najnowszy efekt tej współpracy stanowi wchodzący właśnie na ekrany kin "Czerwony kapitan" Michala Kollara

Pomimo geograficznej bliskości Polacy wydają się oddzieleni od Czechów i Słowaków wieloma mentalnymi barierami. Wpływ na wzajemne stosunki wywierają także historyczne zaszłości i wciąż silne stereotypy. Z drugiej jednak strony rośnie w Polsce fascynacja czeską kulturą. Tendencje te wywierają wpływ także na przemysł filmowy. Ale historia wzajemnych kontaktów filmowych zaczęła się już znacznie wcześniej.

Za pierwszą w historii koprodukcję polsko-czechosłowacką uznaje się . Powstała w 1933 roku komedia realizowała swój gatunkowy potencjał głównie dzięki brawurowym rolom dwóch gwiazdorów - Adolfa Dymszy i Vlasty Buriana.

Kontakty odżyły krótko po 1945 roku. Niemal doszczętnie zniszczony polski przemysł filmowy bardzo skorzystał na pomocy czechosłowackich fachowców. Do naszego kraju trafił choćby operator Jaroslav Tuzar, który został współpracownikiem Aleksandra Forda. Najsilniej związanym z Czechosłowacją filmem w dorobku "cara polskiej kinematografii" okazała się z 1948 roku. Oprócz Tuzara pracowała nad nim także montażystka Jiřina Lukešová, a część zdjęć powstała na terenie słynnej praskiej wytwórni Barrandov.

Mimo udziału czechosłowackich członków ekipy "Ulica graniczna" nie wypełniała formalnych wymogów koprodukcji między naszymi narodami. Jako pierwszy film po wojnie status ten zyskało dopiero z 1958 roku. Komedia Jaroslava Macha to, słusznie dziś zapomniana, socjalistyczna pocztówka mająca ukazać czechosłowackim widzom turystyczne walory Polski. "Zadzwońcie..." nie było przypadkiem odosobnionym. W wielu późniejszych koprodukcjach poziom artystyczny okazywał się mniej istotny od aspektów propagandowych.

Na szczęście istniały od tej reguły wyjątki. Za najwybitniejszy film polsko-czechosłowacki w historii uchodzą Janusza Majewskiego. Zdjęcia do adaptacji powieści Henryka Worcella powstały w Pradze. Jak wspominał po latach sam reżyser, miasto to idealnie pasowało mu do wskrzeszonej na ekranie specyficznej atmosfery międzywojnia. Oprócz obsadzonych w rolach drugoplanowych czechosłowackich aktorów w ekipie filmu znalazł się wybitny operator, stały współpracownik Miloša Formana - Miroslav Ondříček. Scenariusz do "Zaklętych rewirów" był zaś dziełem Pavla Hajnego.

Po 1989 roku impet wzajemnych kontaktów znowu osłabiła polityka naznaczona przez rozpad komunizmu i aksamitną rewolucję. Pierwszym godnym uwagi efektem współpracy pomiędzy Polską, Czechami a Słowacją okazał się dopiero z 1998 roku. Osadzony w realiach II wojny światowej, realizowany w południowej części Moraw, film Vladimíra Michálka zdobył międzynarodowe uznanie. Nawet jeśli słowa recenzenta "Variety" uznającego "Sekala" za "środkowoeuropejskie »W samo południe«" wydają się dziś nieco na wyrost, próbę czasu wytrzymuje choćby świetne aktorstwo. Obok Bogusława Lindy na ekranie błyszczy zwłaszcza Olaf Lubaszenko, który za swoją kreację otrzymał nagrodę na festiwalu w Karlowych Warach.

Na przełomie wieków wpływ na wzajemne kontakty filmowe wywarła rosnąca w Polsce popularność młodych czeskich filmowców - Jana Svěráka, Jana Hřebejka, a zwłaszcza Petra Zelenki. Autor "Roku diabła" wykorzystał swoją pozycję i nauczył się polskiego, wyreżyserował w naszym kraju kilka sztuk teatralnych, a nawet nakręcił tu jeden ze swych filmów. Zrealizowani w 2008 roku to zdecydowanie najambitniejsze i najpoważniejsze dzieło w zdominowanym przez komedie dorobku czeskiego reżysera. Polskich akcentów nie brakuje także w znacznie lżejszych już i zrealizowanych w całości w Czechach , którzy wejdą na nasze ekrany w październiku. W jednej z najzabawniejszych scen w filmie główny bohater wygłasza frazę: "Wszyscy reżyserzy to dupki, a największymi z nich są Polacy". Tło jednego z ważniejszych wątków w fabule stanowi natomiast pamiętne zatrzymanie Romana Polańskiego na lotnisku w Zurychu.

Wyśmiane przez Zelenkę polsko-czeskie stereotypy stanowią temat coraz większej liczby wspólnych koprodukcji. O ile sięgająca po rynsztokowy humor Jacka Głomba okazała się niewypałem, o tyle awangardowy Marka Najbrta stanowił artystyczne spełnienie. Historia grupy czeskich aktorów, którzy zupełnie nie potrafią odnaleźć się na planie realizowanego wspólnie z Polakami filmu, została entuzjastycznie przyjęta przez widownię festiwalu Kino na Granicy w Cieszynie.

Współpraca pomiędzy Polską a jej południowymi sąsiadami nie ogranicza się ostatnio tylko do komedii. Przed kilku laty zasłużone pochwały od recenzentów zebrał realizowany częściowo w Łodzi czarny kryminał w reżyserii Davida Ondříčka. Do tego samego gatunku nawiązuje także , którego twórca powołuje się w wywiadach na inspirację kinem Władysława Pasikowskiego. Na swoją polską premierę czeka jeszcze . W filmie Petra Kazdy i Tomáša Weinreba dolnośląskie miasteczka z sukcesem udają Pragę lat 70. Największym atutem "Olgi..." pozostaje jednak tytułowa rola Michaliny Olszańskiej, która jako nastoletnia morderczyni potrafi być jednocześnie antypatyczna, mroczna i zabójczo seksowna.

Potencjalnie najciekawszy film łączący ze sobą Polskę i jej południowych sąsiadów dopiero jednak powstaje. Mowa o , nowym projekcie Vita Klusaka i Filipa Remundy, wsławionych "Czeskim snem" z 2004 roku. Skandalizujący duet postanowił tym razem zrealizować komedię dokumentalną o obliczach polskiego katolicyzmu. Choć sam pomysł może zabrzmieć obrazoburczo, warto przypomnieć w tym miejscu słowa Mariusza Szczygła, który stwierdził niegdyś, że "Pan Bóg wymyślił Czechów, żeby poprawiali nam nastrój".

@RY1@i02/2016/165/i02.2016.165.196000200.801.jpg@RY2@

kino świat

Maciej Stuhr w "Czerwonym kapitanie". Poniżej Michalina Olszańska jako Olga Hepnarová i kadr z "Zaklętych rewirów"

@RY1@i02/2016/165/i02.2016.165.196000200.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

@RY1@i02/2016/165/i02.2016.165.196000200.803.jpg@RY2@

polfilm/east news

Piotr Czerkawski

Korzystałem m.in. z artykułu Ewy Ciszewskiej "Polsko-czechosłowackie kontakty filmowe w latach 1945-1989", zamieszczonego w serwisie PanoramaKultur.eu.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.