Z Ukraińcami nie było kolorowo
O pewne wyjście z grupy C Polacy zagrają z Ukrainą. To będzie nasze ósme spotkanie w historii. Obecny bilans to dwa zwycięstwa, dwa remisy i trzy porażki
Ostatnie wspomnienie potyczek Polski z Ukrainą to czasy, gdy Robertowi Lewandowskiemu zarzucano - mówiąc kolokwialnie - olewanie gry w reprezentacji. Podopieczni Waldemara Fornalika porażką na Stadionie Narodowym z Ukraińcami 1:3 zaczęli żegnać się z marzeniami o mundialu w Brazylii.
Przed trzema laty zespół Mychajło Fomenki miał być zespołem bez formy, w fazie przebudowy, a na murawie brakowało wtedy ich największej gwiazdy - Jewhena Konoplanki. W jego zastępstwie do konstruowania ataków wziął się Andrij Jarmołenko. Zrobił to bardzo skutecznie. Piłkarz Dynama Kijów niemiłosiernie kręcił grającym na lewej obronie Sebastianem Boenischem. Pół roku później w Kijowie polscy piłkarze mieli jeszcze resztki nadziei na awans. Pogrzebali je porażką 0:1, a naszych znowu skarcił Jarmołenko. Wtedy Polacy nie zagrali dramatycznie, ale problem osamotnionego Roberta Lewandowskiego na połowie przeciwnika osiągnął apogeum.
Ostatnia towarzyska potyczka, jeszcze za kadencji Franciszka Smudy, stała pod hasłem: "Po co gramy na stadionie Widzewa, skoro mamy nowoczesne stadiony?". Mecz zakończył się remisem 1:1 i wiele do historii polskiej piłki nie wniósł. Za to przedostatni towarzyski mecz z Ukrainą przyniósł w mediach niezły szum. W sierpniu 2008 r. przegrane spotkanie (0:1) we Lwowie było tylko dodatkiem do imprezy dla Artura Boruca, Radosława Majewskiego i Dariusza Dudki. Z wymienionej trójki zagrał tylko ten ostatni, za to wszyscy poszli potem w miasto i trochę zabalowali. Selekcjoner Leo Beenhakker wściekł się i za złamanie regulaminu zawiesił cały tercet rozrywkowych kadrowiczów.
Wciąż najlepszą migawką z przeszłości w kontekście spotkań z Ukrainą jest ta z eliminacji do mundialu w Korei i Japonii. Jesień 2000 r. nie była zbyt dobra dla reprezentacji, której liczono już dwa miesiące bez zdobytej bramki. Ku zaskoczeniu wszystkich piłkarze Jerzego Engela w Kijowie gola strzelili już w drugiej minucie. Zwycięstwo 3:1 nad Ukrainą dały dwa gole Emmanuela Olisadebe i jeden Radosława Kałużnego. Rok później, mając już zapewniony awans, zremisowaliśmy 1:1.
@RY1@i02/2016/118/i02.2016.118.000001600.802.jpg@RY2@
BARTEK SYTA/POLSKA PRESS
Kuba Błaszczykowski w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata
Michał Skiba
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu