Kraj pęknięciem podzielony. Nawrocki i Tusk na kursie kolizyjnym. Czy któryś z nich odpuści?
Teoretycznie kohabitacja prawicowego prezydenta z liberalnym premierem powinna otworzyć przed Polską szansę na arenie międzynarodowej. Karol Nawrocki bierze na siebie relacje z USA, w których jest tak wiele do zdziałania, że roboty i tak miałby aż nadto. Z kolei Donald Tusk skupia się na pracy w UE, która wciąż jest rządzona przez odchodzących liberałów. Nie musiałoby być między nimi miłości, wystarczyłoby, by nie wchodzili sobie w paradę. Mogliby sobie pozwolić nawet na uszczypliwości, jeśli nie wynosiliby ich na zewnątrz. Na międzynarodowej arenie mogliby odgrywać bardzo szorstką, ale jednak przyjaźń.