W Polsce potrzeba 30 tys. procedur zapłodnienia pozaustrojowego rocznie
●
- Działamy od 15 lat. Głównym naszym celem jest pomoc niepłodnym parom, choć zajmujemy się również ginekologią, opieką nad ciężarnymi, diagnostyką prenatalną i chorobami piersi. Lata doświadczenia i współpraca z najlepszymi ośrodkami pozwoliły stworzyć profesjonalny zespół specjalistów i wdrożyć procedury na najwyższym światowym poziomie. Obecnie stosujemy wszystkie najnowsze metody leczenia łącznie z technikami rozrodu wspomaganego. Dzięki pasji i determinacji w nieustannym poszerzaniu wiedzy, nasze wyniki są porównywalne z najlepszymi ośrodkami na świecie. Zauważyli to lekarze i biolodzy z kraju i zagranicy, którzy przyjeżdżają do naszej kliniki, by poszerzyć swoją wiedzę i doświadczenie. Pracujemy nad wieloma projektami i programami badawczymi, najważniejsze z nich to: badanie skuteczności leków stosowanych w leczeniu niepłodności, analiza przyczyn wczesnych poronień niepłodnych kobiet, doskonalenie metod mrożenia ludzkich gamet. Na uwagę zasługują również badania epidemiologiczne prowadzone z Instytutem Medycyny Pracy, które są pierwszą próbą oszacowania problemu niepłodności w naszej populacji.
●
- Najlepszym świadectwem naszej pracy są już tysiące zdrowych dzieci urodzonych dzięki naszym staraniom, żyjących w Polsce i w innych krajach. Udało się to dzięki farmakologicznej stymulacji owulacji, chirurgii endoskopowej, leczeniu immunologicznemu oraz technikom rozrodu wspomaganego, takim jak inseminacja domaciczna czy zapłodnienie pozaustrojowe. W skali roku dzięki naszym staraniom rodzi się ok. 400 dzieci. Niestety ta liczba mogłaby być znacznie większa, barierą są tu pieniądze, gdyż leczenie technikami rozrodu wspomaganego nie jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).
●
- Szacuje się, że w Polsce jest ok. 2 mln niepłodnych par. Niepłodność uznana jest przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za chorobę społeczną, a częstość jej występowania w krajach rozwiniętych stale się zwiększa. Wszystkie przyczyny takie jak: odwlekanie zajścia w ciążę, otyłość, stres choroby przenoszone drogą płciową, używki i zanieczyszczanie środowiska sprzyjają występowaniu tej choroby.
●
- Ocenia się, że aby pomóc niepłodnym parom, należałoby wykonywać w Polsce ok. 30 tys. procedur zapłodnienia pozaustrojowego rocznie, podczas gdy wykonuje się ich zaledwie kilka tysięcy. Po pierwszej próbie zapłodnienia ok. 30 proc., a po czterech próbach 80 proc. kobiet udaje się zajść w ciąże. Główną barierą są tu niestety koszty związane z procedurą, czyli brak jakiejkolwiek refundacji tych najnowocześniejszych metod leczenia. Zauważył to nawet Parlament Europejski, który w roku 2008 wezwał te nieliczne kraje członkowskie, które nie refundują metody in vitro, do zapewnienia nieograniczonego dostępu do najnowszych i najefektywniejszych technik leczenia niepłodności. Ze względu na brak refundacji w naszym kraju dochodzi do sytuacji nonsensownych z punktu widzenia nowoczesnej medycyny, bowiem u pacjentów kwalifikujących się do zapłodnienia pozaustrojowego stosuje się procedury drogie, mało skuteczne, ale refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Czy nie lepiej dla nas wszystkich byłoby przeznaczyć te środki na metody o udowodnionej skuteczności? Przypominam, że zgodnie z medycyną opartą na dowodach naukowych stosowanie innych metod leczenia u par kwalifikujących się do procedur rozrodu wspomaganego jest błędem w sztuce lekarskiej.
●
- Regulacje prawne powinny przede wszystkim brać pod uwagę dobro pacjentów, w szczególności zdrowie kobiet. Projekt taki powinien być odwzorowaniem najlepszych rozwiązań z innych krajów europejskich, m.in. ustalać status prawny zamrożonych zarodków. Autorami takiego prawa nie powinni być politycy, tylko osoby mające ekspercką wiedzę. Powinien on być szeroko konsultowany społecznie przede wszystkim z lekarzami, rodzinami borykającymi się z problemem niepłodności, parami posiadającymi dzieci po leczeniu niepłodności, organizacjami kobiecymi, a nie tylko z radykalnymi organizacjami katolickimi i duchowieństwem. Nie możemy rezygnować z nowoczesnej, skutecznej i ogólnie uznanej terapii kosztem katolickich dogmatów religijnych czy kalkulacji politycznych.
●
- Dobór dawców prowadzi się biorąc pod uwagę m.in. grupę krwi, czynnik Rh, cechy wyglądu zewnętrznego (budowa ciała, wzrost, kolor oczu, włosów), zawód i wykształcenie. Dawca powinien być maksymalnie podobny do partnera kobiety, posiadać odpowiednie cechy psychiczne. Ponadto musi być całkowicie zdrowy. W tym celu przechodzi wiele badań wykluczających możliwość przeniesienia jakichkolwiek chorób na potencjalną matkę i dziecko. Banki nasienia powstały po to, by pomóc parom, w których partner pomimo wykorzystania najbardziej zaawansowanych metod leczenia nie może zostać biologicznym ojcem. Do tej grupy zaliczają się pacjenci, u których jądra nie wytwarzają plemników na skutek operacji, wypadków, leczenia przeciwnowotworowego lub innych przyczyn. Jedynym wyjściem w takich przypadkach jest adopcja lub skorzystanie z nasienia innej osoby. Nasienie z banku również wykorzystać można w przypadku, gdy chcemy uniknąć przekazania dziecku poważnej choroby genetycznej. Gdyby nie banki nasienia i mężczyźni wrażliwi na problem niepłodności, którzy zostają dawcami, takie pary nigdy nie mogłyby mieć dzieci. Niestety tzw. projekt Gowina zakazuje istnienie banków nasienia, przez co uniemożliwia spełnienie marzeń tej grupie pacjentów.
Fot. Arch
Prof. dr hab. n. med. Jerzy Radwan, dyrektor medyczny NZOZ Gameta w Łodzi
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.