Terapia także u kobiet w ciąży
Kobietom cierpiącym na raka piersi często zalecana jest aborcja, tymczasem specjalistyczne ośrodki podejmują się ich leczenia. Nie ma badań, które potwierdzałyby jednoznacznie wpływ chemioterapii na rozwój ciąży.
Ze statystyk wynika, że tylko jedna na 15 kobiet w ciąży, które cierpią na raka piersi, trafia do specjalistycznych ośrodków i ma szansę urodzić dziecko. Na świecie rak piersi występuje u jednej kobiety w przedziale liczbowym od trzech do dziesięciu tysięcy.
- Jeżeli przyjmiemy, że w ciągu roku choruje jedna na dziesięć tysięcy kobiet, a w Polsce rodzi ponad 300 tys. kobiet, to teoretycznie powinno być około 30 przypadków z rakiem piersi na rok - mówi Jerzy Giermek, onkolog Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
- Od czasu powstania kliniki, czyli prawie od 15 lat, mieliśmy w sumie 30 takich pacjentek - dodaje.
Jego zdaniem w ostatnich latach jest więcej takich przypadków.
- Przypuszczam, że znacznej części tych kobiet proponuje się przerwanie ciąży, ponieważ według statystyk powinno być ich więcej - uważa dr Jerzy Giermek. Według niego ważne jest to, żeby kobiety, które mają taki problem, zgłaszały się do specjalistycznych ośrodków. Często jednak chodzą tylko do ginekologów i wówczas zdarza się, że otrzymują propozycję przerwania ciąży - wyjaśnia Jerzy Giermek.
Uważa, że jeśli kobieta w ciąży, u której wykryto nowotwór, trafi do specjalistycznego ośrodka, jest duża szansa, że będzie leczona.
- Mamy duże doświadczenie. Jeżeli leczenie stwarza problemy, kliniki często korzystają z możliwości wysłania takiej pacjentki do nas - tłumaczy.
W pewnym sensie jest to zrozumiałe, bo z takimi przypadkami wiąże się podwójny stres. Występuje obciążenie związane zarówno z zagrożeniem życia kobiety, jak i płodu.
- Chodzi o to, żeby chemia była skuteczna, a jednocześnie jak najmniej szkodliwa dla płodu - wyjaśnia dr Jerzy Giermek.
W latach 1995-2008 Klinika Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Warszawie leczyła 29 kobiet chorych na raka piersi, które były w ciąży. 18 pacjentek było leczonych chemioterapią. Dwie z nich leczone paliatywnie były także napromieniane ze wskazań życiowych. 17 pacjentek urodziło zdrowe dzieci, które nadal żyją i rozwijają się prawidłowo. W jednym przypadku doszło do wewnątrzmacicznej śmierci płodu w 26 tygodniu ciąży. Trzem chorym usunięto ciążę. Wyniki leczenia były podobne jak u pacjentek niebędących w ciąży w tym samym stopniu zaawansowania choroby. Stwierdzono natomiast lepszą tolerancję chemioterapii przez kobiety ciężarne.
- Niestety, nie ma zbyt wielu specjalistów, którzy mimo wszystko chcieliby się podjąć ratowania i matki, i dziecka. Zarówno w Polsce, jak i w wielu krajach Europy kobietom chorym na raka najczęściej radzi się usunąć dziecko - mówi dr Jerzy Giermek.
- W mojej pracy zawodowej podawałem chemię ponad 20 kobietom w ciąży. Większość z nich żyje, ale przede wszystkim urodziły zdrowe dzieci. Myślę, że ciąża w ich przypadku dodaje odwagi i siły do walki z chorobą - podkreśla.
Jedną z pacjentek dr. Jerzego Giermka była Magda Prokopowicz, założycielka fundacji Rak’n’Roll. Jej celem jest zmiana schematu myślenia na temat choroby nowotworowej oraz poprawa jakości życia chorych na raka, a w szczególności kobiet w ciąży.
Pięć lat temu Magda Prokopowicz, w wieku 27 lat, zachorowała na rozsiany nowotwór piersi. Do walki z tą chorobą najbardziej motywowała ją wiadomość o tym, że jest w ciąży.
- Chemioterapię skończyłam dwa tygodnie przed porodem - opowiada.
Do samego końca Magda Prokopowicz miała obawy, czy jej dziecko urodzi się zdrowe. Jednak wiedziała, że chce urodzić.
- Miałam dziwną pewność, że zdarzy się coś dobrego. Wiary w to, że wszystko będzie dobrze, dodawał mi doktor Jerzy Giermek, jedyny specjalista w Polsce, który chemią leczy kobiety w ciąży. I obydwoje nie pomyliliśmy się - dodaje Magda Prokopowicz.
Dla syna Leonka, który urodził się zdrowy, zdobyła siłę i chęć, by pokonać chorobę.
Usunięcie ciąży proponowano jej zarówno w Polsce, jak i w renomowanej klinice we Włoszech. Dopiero gdy przypadkiem trafiła do Centrum Onkologii, tam zdecydowano o leczeniu.
- Wydaje mi się, że wiemy, jak należy postępować - zaznacza dr Jerzy Giermek.
Dodaje, że może o tym świadczyć fakt, że w warszawskiej klinice leczyli nawet pacjentkę z Anglii.
Doktor Jerzy Giermek martwi się jednak, że ciągle jeszcze trudno dotrzeć nawet do lekarzy z informacją o możliwości leczenia takich kobiet.
W przypadku leczenia kobiet w ciąży chorych na nowotwór niezwykle ważne jest doświadczenie lekarzy.
- Praktycznie, poza radioterapią, trzeba wybierać mniejsze zło, chociaż jak są wskazania życiowe, to i radioterapia była stosowana - mówi dr Jerzy Giermek.
Nie zawsze warto podejmować terapię, czasami można poczekać do porodu.
- Jeżeli zostało do niego trzy, cztery tygodnie, to nie ma sensu dodatkowo narażać kobietę na stres ryzykowną terapią, tym bardziej że ciążę można trochę wcześniej rozwiązać. Zawsze podawanie chemii, szczególnie w trakcie ciąży, jest związane z silnym stresem - tłumaczy onkolog Jerzy Giermek.
Według niego, jeżeli w grę wchodzi długi okres ciąży, to nie można ryzykować rozsiewu choroby nowotworowej i narażenia kobiety na stres, że żyje z tą tzw. tykającą bombą.
- Trzeba wybrać mniejsze zło i w takim wypadku wybieramy chemioterapię - wyjaśnia dr Jerzy Giermek.
Daniel Mieczkowski
gp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu