Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

W Dolinie Krzemowej truchleją przed Ziobrą

20 grudnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Z bliżają się święta Bożego Narodzenia, zatem nadchodzi również czas wręczania prezentów. Mój znajomy postanowił zaimponować starszemu koledze i podarował mu drogocenny prezent. Sprawa jednak się rypła, gdy się okazało, że dał coś, co do niego nie należało. Znajomy nazywa się Sebastian Kaleta i jest wiceministrem sprawiedliwości, a jego starszy kolega to Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Prezentem zaś jest projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internecie. Założenia są przepiękne, lepszej ustawy w Polsce nie widziano co najmniej od czasów Bieruta. Jest tylko jeden, drobniusieńki problem: obawiam się, że trudno będzie podporządkować polskiemu rządowi największe międzynarodowe cyfrowe korporacje.

Ministerialna propozycja zakłada bowiem, że serwisy społecznościowe nie będą mogły według własnego uznania usuwać wpisów ani blokować kont użytkowników, jeśli treści na nich zamieszczone nie naruszają polskiego prawa. W razie usunięcia treści lub zablokowania konta jego użytkownik będzie miał prawo złożenia skargi do serwisu. Co więcej, możliwe będzie złożenie do serwisu również skargi na publikacje zawierające treści niezgodne z polskim prawem. A Facebook, Twitter czy TikTok będzie musiał – pod groźbą wywołania gniewu u Zbigniewa Ziobry – rozpatrzyć skargę w ciągu 48 godzin.

Gdyby tego cyrku było mało, to jeśli tylko odpowiedź na skargę będzie niesatysfakcjonująca, to będzie można zwrócić się do sądu. A ten rozpozna sprawę w ciągu – uwaga, uwaga, proszę nic nie jeść ani nie pić w tej chwili – siedmiu dni.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.