Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Grosza daj politykowi

Głosowanie w Sejmie
Głosowanie w Sejmie
20 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Podwyżki pensji dla decydentów nie zmniejszą poziomu korupcji i nie poprawią jakości zarządzania państwem. Są na to inne sposoby

Lubię głupie pytania. Zazwyczaj bowiem okazuje się, że wcale nie są takie głupie, jak się wydaje. Słysząc pytanie: „Po co w ogóle płacimy politykom?”, można by postukać się w czoło, bo przecież za pracę należy się płaca. Oczywiście? Otóż nie.

W demokracji ateńskiej przed Peryklesem funkcje publiczne pełniono pro publico bono. Wierzono, że tego rodzaju służba nie może wynikać z pobudek materialnych, lecz z dbałości o dobro wspólne. Perykles dostrzegł jednak, że ową dbałością w praktyce wykazywali się wyłącznie najbogatsi Ateńczycy, gdyż tylko oni – posiadając zastępy harujących na ich sielski byt niewolników – mogli sobie pozwolić na zajmowanie się politycznymi deliberacjami z dala od swoich gospodarstw. Wielki reformator postanowił więc wprowadzić wynagrodzenia za sprawowanie funkcji publicznych, by otworzyć do nich dostęp także mniej zamożnym obywatelom. Pensja publiczna nie miała jednak zapewniać bytu, tylko kompensować straty ponoszone w związku z pełnieniem urzędu. Wniosek z tego taki, że pierwotnie wynagradzanie polityków nie było po prostu słuszną zapłatą za ich znój, a czymś znacznie więcej: narzędziem pozwalającym uzyskać proporcjonalną i egalitarną reprezentację polityczną, czyli pełniejszą demokrację.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.