Idą chude lata dla budżetówki
Urzędnicy są gotowi zaakceptować brak podwyżek w przyszłym roku pod warunkiem, że nie będzie zwolnień i obniżania pensji. Jednak nauczyciele domagają się bezwzględnie co najmniej 10-procentowego wzrostu płac
W przyszłym roku pensje około pół miliona pracowników sfery budżetowej nie będą podwyższone nawet o wskaźnik inflacji. Takie plany na nowy budżet ma resort finansów. W praktyce oznacza to, że nie będzie zwiększona tzw. kwota bazowa dla poszczególnych grup zawodowych, od której wielokrotności naliczane jest wynagrodzenie.
To oznacza, że tegoroczne podwyżki dla administracji rządowej – na poziomie 6 proc. od stycznia – były ostatnimi. W przypadku nauczycieli tylko wypłata tegorocznej powyżki (płatnej od września) nie jest zagrożona. W przyszłym roku jednak może być gorzej. Jak wynika z zapowiedzi ministra finansów, które padły w rozmowie z DGP, planowane jest zamrożenie funduszu płac w sferze budżetowej, jedynie osoby pracujące w oświacie mogą mieć cień nadziei, że dodatkowe pieniądze dla nich się znajdą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.