Dziennik Gazeta Prawana logo

Gra o sumie milionowej

26 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

O dkąd pierwszy raz byłem w gmachu Ministerstwa Transportu (obecnie Infrastruktury) przy ul. Chałubińskiego z 15 lat temu, jedyne, co się tam zmieniło (oprócz ministrów), to siedmiokrotnie tabliczki z nowymi nazwami resortu. A już wtedy budynek i jego wnętrze czasy świetności miały dawno za sobą. Jest coś symbolicznego w tym, że w siedzibie ministerstwa nadzorującego drogownictwo, kolej i okresowo budownictwo – a więc sektory, przez które przelewają się gigantyczne pieniądze – jest już nawet nie skromnie, lecz po prostu biednie. Marne i zupełnie nieadekwatne są też zarobki urzędników. Siedząc w dość zapyziałych biurach i zarabiając niewiele więcej niż na kasie w dyskoncie, można najwyraźniej zapomnieć, że tworzy się przepisy, których skutki idą w grube miliony. Które ktoś może zyskać lub stracić.

Tym samym jest to jedno z najbardziej narażonych na lobbing ministerstw. A skoro tak, to od urzędników wymagana jest ostrożność, nie tylko w podejmowaniu decyzji, ale też formułowaniu wszelkich komunikatów wychodzących z resortu. Historia z alkolockami do autobusów pokazuje, że tej totalnie brakuje.

O co chodzi? Otóż po zmianie przepisów kodeksu pracy, które uniemożliwiły badanie trzeźwości pracowników bez ich zgody, Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej wystąpiła do ministra infrastruktury w sprawie podjęcia prac legislacyjnych mających na celu stworzenie przepisów umożliwiających samodzielne i prewencyjne badania trzeźwości zatrudnionych kierowców. Postulat jak najbardziej słuszny. Obowiązujące do połowy ub.r. regulacje pozwalały firmom tanio i szybko sprawdzić, czy wyjeżdżający w trasę kierowcy autobusów lub motorniczowie na pewno nie są wczorajsi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.