Szwankująca MaBeNa
Andrzej Duda rozpoczął kampanię w momencie, gdy jego partia znalazła się w defensywie, a opozycja w końcu zaczęła wyprowadzać celne ciosy. Przykrywanie niewygodnych tematów innymi – co do perfekcji opanował PiS – nagle przestało działać
Seria niefortunnych zdarzeń – tak można podsumować ostatnie dni z perspektywy Prawa i Sprawiedliwości. Styczeń upłynął pod znakiem przeciągającego się konfliktu wokół wymiaru sprawiedliwości. Mogłoby się wydawać, że to po prostu kolejny miesiąc forsowania kontrowersyjnej reformy. Gdyby nie to, że już wtedy pojawiły się pierwsze zgrzyty w drużynie dobrej zmiany. Z jednej strony ziobryści, zwolennicy ostrego kursu wobec środowiska sędziowskiego, z drugiej gowinowcy, apelujący o obniżenie temperatury sporu i dyskusję. Gdzieś pomiędzy nimi balansował Jarosław Kaczyński. Nie autoryzował swoją obecnością konwencji Solidarnej Polski Ziobry (przesłał tylko list odczytany przez jego współpracownika, Krzysztofa Sobolewskiego), ale dał zielone światło ustawie dyscyplinującej sędziów.
Nieoczekiwane przyspieszenie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.