USA wstrzymują rotację 4 tys. żołnierzy do Polski. Kto ma wyjaśnić sprawę z Pentagonem?
Amerykańska rotacja miała być techniczną decyzją Pentagonu. W Warszawie stała się politycznym testem: dla kanałów komunikacji z administracją Donalda Trumpa, dla współpracy rządu z Pałacem Prezydenckim i dla wiary w przewidywalność najważniejszego sojusznika. Bo choć nikt po polskiej stronie nie zakłada dziś wycofania wojsk USA z Polski, chaos wokół 4 tys. żołnierzy pokazał, jak szybko bezpieczeństwo może stać się zakładnikiem sprzecznych sygnałów z Waszyngtonu.
Według doniesień amerykańskich mediów Pentagon miał anulować planowane wysłanie do Polski ok. 4 tys. żołnierzy. Chodzi o pancerną brygadową grupę bojową. Rząd uspokaja, że nie ma decyzji o zmniejszeniu zaangażowania USA w Polsce, a sprawa ma charakter logistyczny. Premier Donald Tusk przekonywał, że nie wpłynie to na bezpieczeństwo państwa. Równocześnie jednak Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej, zapowiedział rozmowy z Amerykanami na najwyższym szczeblu wojskowym. W środę Polskę ma odwiedzić gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA. Dzień wcześniej gen. Alexus Grynkewich, dowódca wojsk USA i NATO w Europie, ma rozmawiać z szefem Sztabu Generalnego WP gen. Wiesławem Kukułą. Do USA mają pojechać wiceministrowie obrony Paweł Zalewski i Cezary Tomczyk.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.