Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Długo oczekiwana zmiana miejsc

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rezygnacja Hanny Majszczyk to dla resortu finansów duży problem. Wakat pojawił się na starcie prac nad projektem przyszłorocznej ustawy budżetowej

Była już wiceminister finansów na ul. Świętokrzyską trafiła 31 lat temu. Przeszła w Ministerstwie Finansów (MF) wszystkie szczeble urzędniczej kariery, a od 2010 r. odpowiadała za przygotowanie budżetów państwa i współpracę z samorządem terytorialnym.

Jako przyczynę rezygnacji wskazała "powody osobiste". Moment jej złożenia zbiegł się z zamknięciem roku budżetowego 2016 i przyjęciem przez rząd uchwały z wykonania planu dochodów i wydatków za ubiegły rok.

Z naszych informacji wynika jednak, że rozstanie Majszczyk z resortem było przesądzone od kilku tygodni, a wicepremier Mateusz Morawiecki szukał osoby, która zasili kierownictwo ministerstwa i zajmie się budżetem.

- Nie było chemii między ministrem a panią wiceminister. Różnił ich styl pracy. Hanna Majszczyk bardzo zasadniczo podchodzi do przepisów ustawy o finansach publicznych i trudno rozmawia się z nią nie tylko o zwiększeniu wydatków, ale nawet przesunięciach - twierdzi nasz informator z MF.

Dlaczego zatem przetrwała tak długo po wyborach, kiedy kadrowa miotła Prawa i Sprawiedliwości czyściła kierownictwa wszystkich resortów? Nasi rozmówcy twierdzą, że to głównie zasługa tego, że nie jest łatwo znaleźć urzędnika, które weźmie na siebie ciężar takiego ułożenia wydatków, żeby deficyt utrzymał się w limicie 3 proc. PKB, jaki narzuca nam Bruksela.

- Już Paweł Szałamacha, gdy był ministrem finansów, myślał o odwołaniu Hanny Majszczyk. Podobnie było, gdy zastąpił go Mateusz Morawiecki. Dodatkowo ciągle była presja ze strony posłów PiS i pytania, dlaczego ona wciąż jest w resorcie, skoro odwołano już prawie wszystkich z ekipy PO-PSL - mówi nasze źródło z ul. Świętokrzyskiej.

Bardzo techniczna wiedza o procesie układania planu dochodów i wydatków państwa oraz znajomość przepisów, które je regulują, od lat były tarczą przed kadrowymi czystkami dla urzędników zajmujących się budżetem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że przez przeszło dwie dekady najważniejszą dla rządu ustawę robiło tylko trzech wiceministrów, którzy też przygotowywali do przejęcia tego zadania swoich następców. Od 1995 do 2004 r. była to Halina Wasilewska-Trenkner, którą w latach 2004-2010 zastąpiła Elżbieta Suchocka-Roguska, a ta następnie przekazała pałeczkę Hannie Majszczyk.

Nasi informatorzy twierdzą, że uzgodnionego z premier Beatą Szydło kandydata na nowego wiceministra od budżetu jeszcze nie ma.

- Kilka miesięcy temu faworytką wicepremiera Morawieckiego została Teresa Czerwińska, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Trudno jednak wskazać, czy jest to aktualna kandydatka, bo wicepremier może zdecydować się np. na awans wewnętrzny - zwraca uwagę nasz rozmówca.

Czerwińska jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych. Specjalizuje się w zarządzaniu finansami i ryzykiem podmiotów gospodarczych. Jest autorką wielu publikacji naukowych i w kadencji 2015-2018 zajmuje stanowisko sekretarza Komitetu Nauk o Finansach Polskiej Akademii Nauk. Jest również zatrudniona jako profesor nadzwyczajny na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Wcześniej na giełdzie nazwisk pojawiała się też Katarzyna Głowala, wiceminister zdrowia. W resorcie kierowanym przez Konstantego Radziwiłła sprawuje nadzór m.in. nad gospodarką finansową i realizacją budżetu w zakresie zdrowia.

Mateusz Morawiecki musi się spieszyć ze znalezieniem osoby, która pokieruje pracą nad projektem przyszłorocznego budżetu. We wtorek rząd ma przyjąć założenia makroekonomiczne, na podstawie których powstanie prognoza dochodów kasy państwa, a w lipcu do ministerstwa będą spływały plany wydatkowe od poszczególnych dysponentów publicznej kasy. Na przełomie lipca i sierpnia prace wejdą w decydujący etap, a wstępny projekt powinien trafić na Radę Ministrów najpóźniej na początku września.

Ułożenie przyszłorocznego budżetu będzie wyzwaniem, szczególnie dla osoby, która będzie musiała się tego uczyć w biegu. Chociaż resort finansów jest spokojny o koniunkturę gospodarczą i zakłada, że PKB urośnie o 3,8 proc., a wpływom budżetowym pomoże 2,3 proc. inflacji średniorocznej, to już strona wydatkowa nie wygląda tak różowo. Nawet jeśli uszczelnienie systemu podatkowego razem z szybko rosnącą konsumpcją napełnią kasę miliardami złotych z podatków, to w przyszłym roku kondycję finansów publicznych mocno nadwyręży obniżka wieku emerytalnego. Resort finansów szacuje koszt tego ruchu na ok. 10 mld zł. Rząd zaś zadeklarował, że nawet przy rosnących wydatkach obniży deficyt do 2,5 proc. PKB z 2,9 proc. przewidywanych na ten rok.

@RY1@i02/2017/107/i02.2017.107.000001400.801.jpg@RY2@

fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Hanna Majszczyk, była wiceminister finansów

Bartek Godusławski

bartek.goduslawski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.