Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Strach kichnąć w pracy

31 stycznia 2022
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Każdy zatrudniony, który odmówi testowania, będzie musiał liczyć się z ryzykiem płacenia odszkodowań. Podobnie jak każdy pracodawca, który nie będzie wymagał badań. Możliwości nadużyć są ogromne

Wstyd i kpina. Tak w skrócie najczęściej jest komentowany projekt posłów PiS, który zakłada masowe testowanie pracowników i ponoszenie odpowiedzialności przez tych, którzy odmówią badań. Ci ostatni zapłacą po 15 tys. zł dla każdego współpracownika, który będzie miał uzasadnione podejrzenie, że zakaził się w firmie. Podobne roszczenie będzie miał pracodawca, jeśli z powodu zachorowań jego działalność była utrudniona. Sam jednak też będzie musiał płacić, jeśli nie żądał testów od podwładnych. Żadnego znaczenia nie będzie mieć to, czy dany pracownik (dochodzący świadczenia lub zobowiązany do płacenia) jest zaszczepiony. W razie szerokiego ogniska zakażeń odszkodowania - nawet od jednej osoby - mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych. O wypłacie zdecyduje wojewoda, ale obwiniony o zakażenia pracownik lub pracodawca będzie mógł się odwoływać do sądu administracyjnego.

- Rząd przerzuca na nas obowiązek walki z pandemią. Wywoła to konflikty w miejscach pracy. Całkowicie zburzona będzie wspólnota zakładowa - mówią jednym głosem pracodawcy i związki zawodowe. Ich zdaniem projekt jest tak zły, że nie należy nawet rozpoczynać prac nad nim. Wtórują im eksperci, którzy wskazują na liczne nadużycia, jakie mogą mieć miejsce w związku z proponowanymi rozwiązaniami (np. obowiązek płacenia w przypadku, gdy pracownik nie z własnej winy nie mógł się przetestować w danym terminie).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.