Dziennik Gazeta Prawana logo

Walka klas zaostrza się w miarę postępów reformy

17 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nawet czerwony pasek na świadectwie nie zagwarantował przyjęcia do liceum. W efekcie tysiące uczniów, w tym tych najlepszych, o miejsce w szkole ponadgimnazjalnej walczą w naborze dodatkowym

Skąd te problemy? Jak wynika z sondy DGP, w związku z likwidacją gimnazjów w części miast zmniejszono liczbę klas w liceach. Szkoły przygotowują się w ten sposób na dwa roczniki, które w przyszłym roku – w związku z reformą – będą ubiegać się o miejsca w ogólniakach. Ale to nie wszystko. W tym roku gimnazjaliści osiągnęli na egzaminach z przedmiotów ścisłych zaskakująco dobre wyniki. Tymczasem klasy o tych profilach są uznawane za najbardziej elitarne. W efekcie w najlepszych szkołach znacznie wzrósł próg, od którego uczeń mógł liczyć na przyjęcie.

– Z moimi wynikami rok temu dostałabym się do liceum, które wskazałam przy pierwszym etapie rekrutacji. W tym roku okazało się, że wszystkie szkoły, do których chciałam iść, miały wyższy próg niż przed rokiem – mówi Ala, gimnazjalistka z Warszawy. Nie dostała się do żadnej z ośmiu szkół, które wpisała na listę. Musiała przystąpić do rekrutacji uzupełniającej. Martyna, uczennica jednego z lepszych gimnazjów w stolicy, ma świadectwo z czerwonym paskiem. Jej średnia na koniec roku wyniosła 5,5. Egzamin gimnazjalny z większości przedmiotów zdała na ponad 90 proc. Podczas rekrutacji aplikowała do sześciu szkół i w sumie kilkunastu klas. Nie dostała się do żadnej.

– W tym roku mieliśmy sporo sytuacji, że dziecko nie tylko nie dostało się do nas, ale także do innych placówek – przyznaje Katarzyna Piotrowska, dyrektorka III LO im. Adama Mickiewicza w Katowicach. Nie dało się przewidzieć, ile trzeba mieć punktów, żeby się dostać do danej placówki. Dla większości uczniów porównaniem był poprzedni rok, tymczasem progi punktowe uległy zmianie. Piotrowska mówi, że rekrutacja przypominała ruletkę, bo mogło się zdarzyć, że świetni uczniowie nie dostali się nigdzie.

Rzecznicy miast uspokajają, że w dodatkowej rekrutacji jakieś miejsca zawsze się znajdują, a jeżeli dziecko nie dostanie się do LO, może iść do szkoły branżowej lub technikum. To jednak nie stanowi rozwiązania dla uczniów, którzy liczyli na miejsca w najlepszych ogólniakach. © A2–3

Tegoroczna rekrutacja przypominała ruletkę

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.