Polonizacja zakupów dla wojska. Nie wszystko wygląda kolorowo
Od polityków coraz częściej słyszymy o polonizacji zakupów dla wojska, ale w oczach osób, które wiedzą, jak wygląda przemysłowa kuchnia, często kończy się tylko na deklaracjach. - Jak będzie wojna, czy nawet zagrożenie wojną, to nikt z daleka nie przywiezie części i nie będzie nam remontował sprzętu - mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju.
W ostatnich kilku latacj Polska kupiła potężne ilości zagranicznego sprzętu i choć w większości przypadków były to zakupy niezbędne, a zamienników nie jesteśmy w stanie wyprodukować sami, to czy nadal jesteś skazani, by na stałe polegać na zagranicznych dostawcach? Na pytania na temat zapowiadanej przez polityków polonizacji odpowiada Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju.
Polonizacja zakupów dla wojska nadal w sferze deklaracji
Wśród polityków bardzo popularne jest w ostatnich miesiącach hasło polonizacji produkcji zbrojeniowej. Premier Tusk mówił, że Polska „nie będzie już dłużej wielką skarbonką dla firm zagranicznych”. Jak pana zdaniem w praktyce przebiega operacja polonizacyjna?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.