Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Od Lizbony do Pustynnej Burzy. Jak Polska zdradziła ludzi, którzy zapewnili jej szacunek CIA

Od Lizbony do Pustynnej Burzy. Jak Polska zdradziła ludzi, którzy zapewnili jej szacunek CIA
5 czerwca 2019
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Oficerowie, którzy budowali wywiad po upadku komunizmu, opowiadają o szczegółach nawiązania stosunków między CIA a Urzędem Ochrony Państwa. W rozmowie z DGP relacjonują, jak w rzeczywistości wyglądała współpraca z Centralną Agencją Wywiadowczą na Bliskim Wschodzie przed i w czasie operacji „Pustynna Tarcza” oraz „Pustynna Burza”

Marzec 1990 r. Mija niemal rok od wyborów kontraktowych do Sejmu. Do ambasady w Lizbonie, już RP, a nie PRL, przychodzi Amerykanin, który przedstawia się jako wysłannik CIA. Człowiek wręcza wizytówkę i deklaruje, że Agencja chce nawiązać kontakt z polskimi służbami wywiadowczymi. Prosi o spotkanie z radcą Ryszardem Tomaszewskim. Po naszej stronie panuje nieufność. Wszystko wygląda jak podręcznikowa prowokacja. Jak każdy oferent, Amerykanin budzi niepokój. Zgodnie z instrukcją operacyjną po takiej propozycji należy jednoznacznie odmówić. Polski oficer, z którym skontaktowało się CIA, postąpił zgodnie z nią.

Amerykanin był jednak uparty. Do Warszawy trafia szyfrogram informujący o zdarzeniu. Po wielu latach CIA tłumaczyło Polakom, dlaczego nie padło na placówkę w Rzymie czy Waszyngtonie. Po prostu miało być bez pudła. Portugalski rezydent polskiego wywiadu był dobrze znany w USA, placówka dyplomatyczna leżała na uboczu, a lokalne służby zdawały się nią nie interesować.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.