Doraźne podwyżki nie rozwiążą problemu, system wynagradzania trzeba uporządkować
O płacach budżetówki wciąż głośno. Po falach protestów, które przetaczały się od jesieni ubiegłego roku, udało się wywalczyć podwyżki formacjom mundurowym. Więcej mają też zarobić nauczyciele, ale wzrost wynagrodzeń zapowiadany przez resort edukacji ich nie satysfakcjonuje i zapowiadają dalszą walkę. Podobnie urzędnicy. Chcą wyższych płac, mimo że opublikowana 1 lutego ustawa budżetowa po raz pierwszy od 10 lat odmroziła o 2,3 proc. kwotę bazową dla wynagrodzeń w administracji rządowej. [ramka 1] Co prawda na razie ich protest ogranicza się do noszenia żółtych kamizelek. Ale zastanawiają się nad jego eskalacją – zapowiadają strajk włoski i zwolnienia lekarskie. Podnoszą, że na podwyżce kwoty bazowej najwięcej zyskają dyrektorzy, a dla nisko uposażonego urzędnika to raptem kilkadziesiąt złotych więcej (pisaliśmy o tym w DGP z 30 stycznia 2019 r. w tekście „Na podwyżkach najwięcej zyskają szefowie urzędów”). I tłumaczą, że cały system wynagradzania urzędników publicznych jest niespójny, wręcz nielogiczny, a eksperci to potwierdzają.
Ramka 1. Stawka kwoty bazowej
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.