Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Owocowe czwartki (nie) powinny dzielić pracowników

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Pracodawca powinien traktować równo pracujących zdalnie i stacjonarnie, ale nie oznacza to zapewnienia im dostępu do dokładnie tych samych świadczeń. Pozbawienie drobnych benefitów nie uzasadni zarzutu nierównego traktowania

Praca zdalna postrzegana jest obecnie jako powszechnie oczekiwany przez pracowników benefit. W popandemicznej rzeczywistości mało kto wyobraża sobie powrót do biura w pełnym wymiarze. Z powyższych względów praca zdalna na stałe zagościła na rynku pracy i już wkrótce ma doczekać się ustawowej regulacji. Każdy kij ma jednak dwa końce. Chociaż w powszechnym rozumieniu praca zdalna umożliwia pracownikom uelastycznienie czasu pracy - m.in. poprzez uniknięcie długotrwałych dojazdów do pracy, zadbanie o lepszą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym (work-life balance) - nie jest ona pozbawiona ryzyka.

Obecnie na tapecie zaczyna pojawiać się temat potencjalnej dyskryminacji pracowników zdalnych. Przepisy kodeksu pracy nakazują, aby pracownicy byli równo traktowani w zakresie warunków zatrudnienia. O ile w przypadku, kiedy cała firma pracuje zdalnie, pracownicy z oczywistych względów są tak traktowani, o tyle wtedy, gdy zdalnie pracuje część zakładu pracy, sytuacja staje się bardziej skomplikowana. Warunki zatrudnienia są wówczas zróżnicowane w zależności od tego, czy pracownik świadczy pracę z biura, czy z domu. I tak pracownik zdalny traci na przykład możliwość czerpania korzyści chociażby z owocowych czwartków, delektowania się filiżanką kawy z firmowego ekspresu czy korzystania z innego rodzaju drobnych benefitów, do których pracownicy zdalni siłą rzeczy nie mają dostępu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.