Trudna sztuka niedyskryminacji w pracy
Już 24 grudnia wejdzie w życie zakaz dyskryminacji płciowej w ogłoszeniach rekrutacyjnych. Firmy szturmują prawników z pytaniami, jak zatrudnić mężczyznę do pracy fizycznej albo kobietę do salonu kosmetycznego i nie narazić się na atak łowców odszkodowań. Absolutną neutralność płciową ofert wymusi nowelizacja kodeksu pracy.
Najważniejsze pytanie dotyczy sytuacji, w których wybór konkretnej płci pozostaje kluczowy. Eksperci uspokajają: pozwala na to art. 183b par. 1 k.p. w sytuacji, gdy taki wymóg jest obiektywny i decydujący. Dotyczy to np. prac wysiłkowych (ze względu na normy dźwigania) czy usług związanych z potrzebą zachowania intymności, jak masaże czy opieka nad osobami starszymi. W takich wypadkach należy precyzyjnie opisać zadania (np. wymóg podnoszenia ciężarów powyżej 30 kg), a nie wskazywać płeć.
Inna zagadka, z jaką borykają się firmy, dotyczy osób niebinarnych. Jak konstruować ogłoszenie, by ich nie dyskryminować? Prawnicy ostrzegają, że nawet zapis „księgowy/księgowa” jest ryzykowny. Jak tłumaczy Magdalena Zwolińska z Kancelarii HRLS, taka forma pomija osoby niebinarne. Rozwiązaniem może być zmiana języka ofert. Zamiast stanowisk firmy powinny opisywać funkcje: „osoba ds. sprzedaży”, „osoba do wykonywania czynności krawieckich” itp. ©℗ A2, B1
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.