Naloty na firmy i widmo paraliżu
Przez Polskę przetacza się fala kontroli w firmach zatrudniających zagranicznych studentów. Straż Graniczna sprawdza legalność ich pobytu i pracy. Przedsiębiorcy alarmują, że stoją pod murem. Weryfikacja statusu studenta graniczy z cudem, a konsekwencje mogą być druzgocące – od potężnych grzywien po natychmiastową utratę pracowników.
Po aferze wizowej i w obliczu wielomiesięcznych kolejek po zezwolenia na pracę okazuje się, że status studenta nadal jest dla wielu cudzoziemców przepustką do polskiego rynku. Handel zaświadczeniami kwitnie, a nowe przepisy, które weszły w życie 1 czerwca, wzmogły czujność inspektorów. Problem w tym, że firmy nie mają jak sprawdzić, czy pracownik faktycznie studiuje. Uczelnie, zasłaniając się RODO, odmawiają potwierdzenia, czy dana osoba rzeczywiście uczęszcza na zajęcia.
Pracodawcom pozostaje więc poleganie na dokumentach, których wiarygodność bywa iluzoryczna. Ryzyko jest ogromne. W wypadku zakwestionowania legalności zatrudnienia grzywna sięga nawet 50 tys. zł za jedną osobę. ©℗ B10
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.