Skype, operator mimo woli
Francja to bastion głupich regulacji" - rzucił ze sceny Paul Otellini, prezes Intela, największego producenta procesorów na świecie, podczas branżowej konferencji dla menedżerów firm technologicznych. Było to chwilę po tym, jak Francja wprowadziła podatek dla najbogatszych w wysokości 70 proc., co odbiło się szerokim echem w będących twierdzą liberalnej gospodarki Stanach Zjednoczonych. "Mieliśmy kiedyś problem polegający na tym, że zgodnie z francuskim prawem powinniśmy wyłączać nasze serwery po 45 godzinach pracy tygodniowo" - opowiadał Otellini. Słuchający go menedżerowie pękali ze śmiechu. Po przeczytaniu wczorajszego wydania dziennika "Financial Times" większość z nich zareagowała pewnie podobnie.
Dziennik donosi, że francuski ARCEP, czyli odpowiednik polskiego Urzędu Komunikacji Elektronicznej, poskarżył się organom ścigania, iż Skype - ikona taniego rozmawiania przez internet - unika zarejestrowania się jako operator telekomunikacyjny. Należąca do koncernu Microsoftu firma twierdzi, że operatorem nie jest. Ale ARCEP ma swoje argumenty: Skype pozwala na dzwonienie na telefony stacjonarne oraz komórkowe. A we Francji - Mesdames et Messieurs - czyni to z ciebie operatora. I nakłada obowiązki. Chociażby zapewnienie obsługi telefonicznej dla klientów, zgodę na wykonywanie rozmów alarmowych, a także udostępnianie francuskiej policji i służbom specjalnym danych na temat użytkowników, jeśli jest to usankcjonowane prawnie.
Kto ma rację? Skoro operatorzy muszą, to dlaczego nie Skype? Z jakiego powodu ma być traktowany wyjątkowo? Warto pamiętać o szerszym biznesowym kontekście. "Największa krytyka płynie ze strony czołowych francuskich operatorów telekomunikacyjnych, którzy przekonują, że firmy takie jak Google i Skype zalewają swoimi treściami sieci operatorów w czasach, gdy te z trudem próbują znaleźć pieniądze na inwestycje w rozwój infrastruktury" - przypomina "FT".
To fragment dyskusji, która toczy się od dawna na całym świecie. Uwagę na to próbował zwrócić Miroslav Rakowski, prezes polskiego T-Mobile, który ogłosił, że ma oprogramowanie, które pozwala blokować reklamy obciążające sieć. Bo zdaniem branży dostawcy treści powinni partycypować w kosztach rozwoju infrastruktury. W styczniu z kolei prezes francuskiego Free (odpowiednika polskiego Playa) zablokował na kilka dni reklamy w swojej sieci w proteście przeciwko brakowi inwestycji w infrastrukturę ze strony firm korzystających z internetu. Ale sytuacja nie jest jednoznaczna. Inny francuski operator Bouygues Telecom po prostu podpisał ze Skype’em umowę, na mocy której preinstaluje on komunikator w telefonach oferowanych klientom, dając im przy tym nielimitowane rozmowy w tej aplikacji.
Dziennik "Wall Street Journal" podkreśla, że Skype ma wiele powodów, by bronić się przed zakusami francuskiego regulatora. Przede wszystkim by uniknąć precedensu. Groźnego, bo inne kraje mogłyby poprosić o to samo, a w niektórych nie ograniczyłoby się to tylko do włączenia połączeń alarmowych, ale oznaczało dla firmy także wydatki na różnego rodzaju licencje czy koncesje. A Skype - przypomina "WSJ" - urósł także dzięki temu, że żadnych kontrybucji tego typu nie musiał nigdy czynić.
Jedno jest pewne - jeśli górą w tym sporze okaże się regulator, prezesi amerykańskich firm telekomunikacyjnych będą traktować francuski bastion za wzór.
@RY1@i02/2013/052/i02.2013.052.000000700.802.jpg@RY2@
Michał Fura dziennikarz działu branże i firmy, pieniądze
Michał Fura
dziennikarz działu branże i firmy, pieniądze
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu