Hybryda nie taka ekologiczna, jak się wydaje
Europejska motoryzacja stoi przed dylematem, czy wspierać produkcję aut z częściowym napędem elektrycznym. Bo poza parametrami emisji ważne jest także zachowanie płynności rodzimych branż
W sporze o hybrydy ścierają się interesy państw i koncernów motoryzacyjnych. W ubiegłym miesiącu Wielka Brytania twardo stwierdziła, że od 2030 r. nie będzie można sprzedawać samochodów spalinowych z silnikiem benzynowym i diesli. Wydłuża jednak ten okres o kolejne pięć lat dla pojazdów wyposażonych w silnik hybrydowy – zarówno klasyczny, jak i plug-in, w którym akumulator ładowany jest nie tylko silnikiem spalinowym, ale też wtyczką. Dzięki temu osiąga większy zasięg bezemisyjnej jazdy.
Taka decyzja spotyka się z protestami zwolenników elektromobilności, którzy twierdzą, że pojazdy hybrydowe mają znikomy wpływ na redukcję CO2. Powołują się przy tym m.in. na badania niemieckiego Instytutu Frauthofera, który stwierdził, że nawet hybrydy plug-in emitują od dwóch do czterech razy więcej CO2, niż wskazywały oficjalne, badające spalanie testy NEDC. Podobne informacje podawała organizacja Transport & Environment, która przetestowała trzy najpopularniejsze modele hybryd i alarmowała, że przekraczają one zakładaną przez producentów emisję od 28 do 89 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.