Słowacji udało się zatrzymać „biomasakrę”
Peter Sabo: Tylko odpady z przemysłu drzewnego mogą być uważane za odnawialne źródło energii
fot. materiały prasowe
Peter Sabo, aktywista Ruchu Ochrony Lasu VLK
Polscy parlamentarzyści przyjęli niedawno zmiany w przepisach, które – po wejściu w życie – pozwolą na szersze niż dotąd wykorzystanie drzewnej biomasy w produkcji energii. Według oficjalnej wykładni będzie to dotyczyć wyłącznie zalegającego w lasach martwego drewna niskiej jakości, które nie nadaje się do innych celów, i nie będzie prowadzić do zwiększania wycinek. Nasz minister środowiska zapewnia, że z powodu zmiany prawa nie zostanie wycięte ani jedno drzewo ponad to, co już wcześniej było zaplanowane. Jak skutki podobnych regulacji wyglądały w przypadku Słowacji?
Dzieje się u was w zasadzie to samo, co wydarzyło się u nas nieco ponad 10 lat temu. Słowacki parlament uchwalił wtedy ustawę o wsparciu dla odnawialnych źródeł energii. Za jedno z tych źródeł uznano drzewną biomasę. Została ona zdefiniowana dokładnie tak, jak w nowych polskich przepisach i także u nas wykorzystywane w ten sposób miało być tylko drewno niskiej jakości, dla którego nie ma innego zastosowania – choćby w przemyśle budowlanym czy meblarskim. Firmy, które na podstawie regulacji produkowały prąd, paląc to drewno, miały prawo do subsydiów na zieloną energię. Po tym, jak nowe prawo weszło w życie, w całym kraju powstawać zaczęły nowe instalacje produkujące elektryczność i ciepło z biomasy. Postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej całej sytuacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.