ETS w centrum debaty przed szczytem UE. Tym razem jej wynik nie jest oczywisty
Rozmowy przed szczytem unijnych liderów orbitują wokół sposobów na złagodzenie kolejnej odsłony kryzysu energetycznego. W tym kontekście wracają postulaty ograniczenia lub zawieszenia systemu ETS. Orędownicy polityki klimatycznej bronią obowiązujących reguł gry i przekonują, że sposobem na zwiększenie odporności na wahania na rynkach surowców jest przyspieszenie transformacji.
Jak ustabilizować ceny energii? ETS i zależność od gazu na agendzie
Przed planowanym na ten tydzień szczytem UE osiem państw – Dania, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Luksemburg, Portugalia, Słowenia i Szwecja – wezwało Brukselę do utrzymania „integralności i przewidywalności” obecnego rynku handlu uprawnieniami do emisji. W sukurs przyszły im wpływowe think tanki, takie jak Ember, Bruegel i E3G, które przekonują, że to zależność od importowanych paliw kopalnych, a nie koszty CO2, jest głównym źródłem ryzyka inflacyjnego związanego z wojną na Bliskim Wschodzie. Receptą, jak twierdzą, jest rozwój źródeł odnawialnych.
Jednak wydaje się, że zwolennicy kontynuacji dotychczasowej polityki klimatycznej znaleźli się w defensywie. Pod pismem nie podpisały się największe państwa: Francja i Niemcy. Postulaty zmian w ETS lub jego zawieszenia formułują z kolei m.in. Polska i Włochy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.