Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Bankowcy chcą uratować planetę

Blackout na Manhattanie w 2012 r. po uderzeniu huraganu Sandy – przestała wówczas działać nowojorska giełda. Prąd był jedynie w biurowcu banku Goldman Sachs
Blackout na Manhattanie w 2012 r. po uderzeniu huraganu Sandy – przestała wówczas działać nowojorska giełda. Prąd był jedynie w biurowcu banku Goldman Sachs
19 września 2019
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Nie tylko komercyjne instytucje widzą potrzebę walki ze zmianami klimatycznymi. Banki centralne pragną być forpocztą zielonej rewolucji

Co łączy Jarosława Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Romana Giertycha, Andrzeja Dudę, Ryszarda Petru i Zbigniewa Ziobrę? Nie, nie tylko to, że byli i wciąż są politykami. Wspólne dla nich wszystkich jest podejście do klimatu.

Trudno zgadnąć, czy nadal podpisaliby się pod własnymi stwierdzeniami z przeszłości, ale nie zmienią tego, że do globalnego ocieplenia, jego przyczyn oraz konsekwencji podchodzili – mówiąc delikatnie – sceptycznie. Kaczyński uważał, że emisje CO2 nie mają znaczenia dla Ziemi. Balcerowicz stwierdził, że ocieplenie nie niesie zagrożenia dla Polski. Giertych chciał je współfinansować, bo marzą mu się w Polsce palmy oraz winorośle. Dudę i Petru połączyło pomylenie pogody oraz klimatu: pierwszego szlag trafiał, gdy patrzył za okno i widział śnieg, drugiego – gdy odczytywał z termometru, że jest minus 17 stopni. Ale na nagrodę złotoustego najbardziej zasłużył Ziobro, który zasłynął zdaniem, że „dwutlenek węgla nie może być szkodliwy, skoro spożywamy go w napojach gazowanych”. Portal Nauka o klimacie i jego konkurs na klimatyczną bzdurę roku mógłby uwzględnić przemyślenia każdego z nich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.