Bankowcy chcą uratować planetę
Nie tylko komercyjne instytucje widzą potrzebę walki ze zmianami klimatycznymi. Banki centralne pragną być forpocztą zielonej rewolucji
Co łączy Jarosława Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Romana Giertycha, Andrzeja Dudę, Ryszarda Petru i Zbigniewa Ziobrę? Nie, nie tylko to, że byli i wciąż są politykami. Wspólne dla nich wszystkich jest podejście do klimatu.
Trudno zgadnąć, czy nadal podpisaliby się pod własnymi stwierdzeniami z przeszłości, ale nie zmienią tego, że do globalnego ocieplenia, jego przyczyn oraz konsekwencji podchodzili – mówiąc delikatnie – sceptycznie. Kaczyński uważał, że emisje CO2 nie mają znaczenia dla Ziemi. Balcerowicz stwierdził, że ocieplenie nie niesie zagrożenia dla Polski. Giertych chciał je współfinansować, bo marzą mu się w Polsce palmy oraz winorośle. Dudę i Petru połączyło pomylenie pogody oraz klimatu: pierwszego szlag trafiał, gdy patrzył za okno i widział śnieg, drugiego – gdy odczytywał z termometru, że jest minus 17 stopni. Ale na nagrodę złotoustego najbardziej zasłużył Ziobro, który zasłynął zdaniem, że „dwutlenek węgla nie może być szkodliwy, skoro spożywamy go w napojach gazowanych”. Portal Nauka o klimacie i jego konkurs na klimatyczną bzdurę roku mógłby uwzględnić przemyślenia każdego z nich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.